Dziennik Gazeta Prawana logo

Kate Hudson: Córeczka przyszywanego tatusia

29 października 2007, 12:17
Ten tekst przeczytasz w 11 minut
Jak nie mając ani olśniewającej urody, ani wielkiego talentu być nieustannie obiektem zainteresowania Fabryki Snów? Wystarczy wziąć przykład z Kate Hudson - jednej z najbardziej lubianych aktorek komediowych w Hollywood.

Kate kochają reżyserzy, producenci i pracujący z nią koledzy po fachu. Pierwsi cenią jej zapał i ogromne poczucie humoru, niekonfliktowość i zupełnie niegwiazdowskie zachowanie. Nie trzeba dla niej szykować kąpieli w kozim mleku i specjalnie wyplatanych prześcieradeł jak dla Jennifer Lopez ani dbać o to, żeby w przyczepie do makijażu zawsze były bukiety świeżych, koniecznie herbacianych róż i butelki schłodzonej wody Perrier przywiezionej prosto z Francji. Inni aktorzy lubią przebywać w jej towarzystwie, bo najzwyczajniej na świecie można się z nią świetnie bawić i żartować. Co jeszcze ma w sobie ta dziewczyna, że jej nazwisko jak magnes przyciąga do kin ludzi na całym świecie, nawet tych, którzy (przynajmniej oficjalnie) pogardzają gatunkiem, jakim jest komedia romantyczna?

W kołysce: u progu sławy

Kate Hudson od dziecka była po prostu skazana na aktorstwo. Urodziła się w Hollywood jako dziecko aktorki komediowej Goldie Hawn ("Szeregowiec Benjamin", "Ptaszek na uwięzi") oraz aktora i scenarzysty Billa Hudsona, członka popularnego w latach 70. tria komediowego The Hudson Brothers. Rozstanie rodziców, gdy blondwłosy aniołek miał zaledwie 3 lata, nie zmiotło Kate z drogi przeznaczenia, tym bardziej że u boku mamy szybko pojawił się inny aktor - Kurt Russell. I to jego do dziś Kate uznaje za swojego ojca.

"Zawsze chciałam, żeby był ze mnie dumny. Jestem córeczką tatusia" - powtarza w wywiadach. Bo to Kurt, a nie Bill, po którym Kate nosi nazwisko, uczył ją jazdy na pierwszym rowerku i to jemu wypłakiwała się w rękaw po stracie przednich mleczaków. Gdy przyszedł wreszcie czas napoważniejsze zajęcia niż zabawy na podwórku, często odbywające się i tak na planie filmowym, na który mama zawsze ją zabierała, aktorskie próby Kate stały się nieuniknione.

Jednym z jej największych sukcesów jest rola Penny Lane w filmie "U progu sławy" (2000) Camerona Crowe’a. Sama Kate nie może dziś uwierzyć, że reżyser chciał tę rolę powierzyć Sarah Polley. A gdy ta wycofała się z projektu, rozważał nawet zawieszenie kręcenia filmu! Okazało się, że rzeczywiście, jak sugerował tytuł, był to ogromny przełom w jej karierze, czego dowodem jest Złoty Glob i nominacja do Oscara. I choć matka Kate nie chciała, by córka szła w jej ślady i sugerowała jej studia na jakimś humanistycznym kierunku na Uniwersytecie Nowojorskim, tym razem miała już stuprocentową pewność, że Kate od aktorstwa nie da się odwieść. Podobnie jak od pomysłu poślubienia muzyka Chrisa Robinsona, byłego wokalisty zespołu The Black Crowes.

Klucz do sądowego koszmaru
Przewidywania "życzliwych", że Kate niszczy sobie życie, wiążąc się z rockmanem i byłym kokainistą (o czym on oficjalnie opowiadał w wywiadach) nie sprawdziły się. Od razu po ślubie Kate nie chciała bynajmniej realizować scenariusza komedii "Jak rzucić chłopaka w 10 dni" (2003). Tym bardziej że wkrótce zaszła w ciążę i w 2004 roku urodziła synka Rydera Russella.

Podobnie jak kiedyś jej mama, dziś Kate za wszelką cenę stara się godzić macierzyństwo z wyczerpującą pracą na planie filmowym. I nie ma przy tym rozterek w stylu komedii "Mama na obcasach" (no może poza słabością do ciuchów brytyjskiego projektanta Matthew Williamsona), bo dziecko zawsze zabiera do pracy ze sobą. Nawet jeśli tam straszy. Bo film "Klucz do koszmaru" (2005) w dwojaki sposób stał się wyłomem w karierze Kate. Przede wszystkim to nie komedia romantyczna, tylko thriller. Po drugie, do roli w tym filmie Kate Hudson po narodzinach swojego syna zrzuciła 27 kg w trzy miesiące. Wtedy w kolorowej prasie zaczęły się spekulacje: ona ma anoreksję.

Jakby tego było mało, Kate, która zawsze przykładała dużą wagę do kondycji fizycznej, jeszcze w ciąży widywano w słynnej nowojorskiej siłowni Maternity Fitness, gdzie razem z Sarah Jessiką Parker i z pokaźnym brzuszkiem wyciskała siódme poty na atlasie. Wtedy, po raz pierwszy w życiu, Kate zdecydowała się pozwać magazyn "Star", który regularnie serwował te rewelacje.
Wygrała. "Staram się żyć normalnie i nie zwracać uwagi na brednie w gazetach, które lepiej wiedzą, czy mi się w życiu układa i co jem. Ale odkąd jestem mamą, muszę chronić swoje dziecko. Nie chcę, żeby kiedyś Ryder coś takiego przeczytał albo musiał się z tego tłumaczyć w gronie rówieśników" - mówiła.

Rozwód po... hollywoodzku
Choć w komedii "Rozwód po francusku" (2003) Kate pociesza swoją porzuconą przez męża siostrę, to sama po rozwodzie szukała pocieszenia nie na łonie rodziny, a w ramionach innego mężczyzny: Owena Wilsona, poznanego na planie komedii "Ja, ty i on" (2006), który po ich równie szybkim jak spotkanie rozstaniu próbował popełnić samobójstwo.
Swoją najnowszą sympatię Kate długo ukrywała i w kółko twierdziła, że komik Dax Shepard (znany m.in. z MTV) jest tylko kumplem, z którym łączy ją zamiłowanie do pogawędek i wspólnego pokonywania motorowych tras. Gdy paparazzi pstryknęli im kilka fotek w wyjątkowo czułych pozach w spożywczaku w Malibu - oficjalnie ogłosili, że są parą.

Kate Hudson pracuje teraz nad komedią
"Bachelor No. 2" (premiera w 2009 roku), której głównym bohaterem będzie Tank (Dane Cook), facet, którego mężczyźni wynajmują, by odzyskać swoje utracone dziewczyny. Jego zadanie polega naumawianiu się ze wskazaną kobietą i tak obleśnym zachowywaniu się na randce, żeby ona z miejsca miała ochotę wrócić do porzuconego niedawno chłopaka.
Kate raczej nie ma w realu ochoty na powrót do któregokolwiek ze swoich byłych mężczyzn. Ale kto wie. Sama aktorka twierdzi, że lubi się po prostu poddawać biegowi życia.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj