Gwiazdor serii "Zmierzch" podkreślił: "Czuję niechęć do wielu osób. To uczucie, które nie ucisza się nawet wtedy, gdy myślę, że je przezwyciężyłem".

Reklama

"Jeśli ktoś mnie obrazi, odczuwam straszną wściekłość i ona zmusza mnie do tego, by wrócić do tej osoby, choćby po to, by ją uwieść. Marnuję ogromne ilości energii, by odpowiedzieć temu, kto obraził mnie nawet przed laty" - wyjawił 25-letni Pattinson.

"Nie wiem, co chcę osiągnąć, ale wiem na pewno, że nie chcę być szeregowcem. Muszę być szefem samego siebie" – dodał.

Na pytanie o to, czy potrafi wykorzystywać innych ludzi oraz sytuacje na swoją korzyść, odparł : "Sądzę, że tak. I uważam to za interesujące. Chociaż teraz stało się to już prawie nieprzydatne, bo nie mam wielu powodów, by to robić. Ale czasem Na przykład z dziennikarzami. Można na przykład rzucić pół zdania i potem patrzeć, co się wydarzy. Czekasz i widzisz , że to się rozrasta, roznosi się, a w internecie staje się czymś zupełnie innym. Wtedy zauważasz, że inni powoli zaczynają postrzegać cię w odmienny sposób, właśnie z powodu tego drobiazgu, który rzuciłeś niby mimochodem" – zauważył Robert Pattinson.

Zapytany o to, czy przy ogromnej presji mediów i fanek możliwy jest do utrzymania jego związek z bohaterką sagi "Zmierzch" Kristen Stewart, odpowiedział : "Wszystko jest możliwe, jeśli dwie osoby naprawdę tego pragną; to zasada, która zawsze jest ważna".

"Nie istnieje niemożliwy związek tylko z powodu okoliczności" – ocenił młody brytyjski aktor.