Odnosząc się do decyzji dyrekcji festiwalu w Cannes 89-letni nestor włoskich krytyków filmowych i szef rzymskiego festiwalu powiedział w piątek dziennikowi "La Repubblica": "To krok bezprecedensowy i najbardziej słuszny, jaki można było podjąć".

Reklama

Wypowiedź von Triera Rondi uznał za "godną pogardy i wstrętną".

"Jeśli jednak jury miałoby go nagrodzić, lepiej, żeby nie przyszedł, bo jest to osoba, której nikt nie chciałby w tym momencie uścisnąć dłoni" - oświadczył Rondi. Uznał, że reżyser popełnił "samobójstwo", ponieważ naraził się na "potępienie ze strony wszystkich".

Zapytany przez gazetę, czy zaprosi duńskiego reżysera na festiwal w Rzymie, Rondi odparł: "Nigdy. Póki ja tam będę, ten pan ma zakaz wstępu na rzymski festiwal i każdą imprezę, w której będę uczestniczył". "Nie chcę mieć z nim więcej nic wspólnego, nawet gdyby był geniuszem, choć nim nie jest" - dodał.

"Jeśli osoby selekcjonujące filmy wybrałyby jedno z jego dzieł czy arcydzieło, może bym się na to zgodził, ale nakazałbym reżyserowi, by nie przyjeżdżał" - wyjaśnił szef rzymskiego festiwalu filmowego.