Dziennik Gazeta Prawana logo

Gwiazda "Jestem numerem cztery": Być jak Angelina Jolie

19 lutego 2011, 23:22
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Jestem numerem cztery
Jestem numerem cztery/Media
Mogłam wreszcie pokazać oblicze wojowniczki – mówi Teresa Palmer, gwiazda filmu "Jestem numerem cztery".

Już pojawiają się porównania "Jestem numerem cztery" z sagą "Zmierzch" czy "Harrym Potterem". Jak pani to przyjmuje?

Teresa Palmer: Takie porównania nam schlebiają, choć nasz film jest zupełnie inny. To science fiction. Zobaczymy, czy publiczności to się spodoba. Tamte serie odniosły ogromny sukces. Jeśli nam uda się zbliżyć do takiego poziomu popularności, będę bardzo zadowolona.

Sama wykonywała pani sceny kaskaderskie. Jak się pani to podobało?

To bardzo odświeżające uczucie móc zagrać tak dynamiczną kobietę. Wcześniej grałam grzeczne dziewczynki, a teraz mogłam pokazać zupełnie inne oblicze. Byłam wojowniczką. To świetna zabawa.

To niezbyt dziewczęca postać. Jak się pani czuła w tej roli?

Bardzo dobrze. Odnalazłam swoją wewnętrzną Angelinę Jolie. Jest bardzo wyrazistą bohaterką z charakterem. Jest w niej też trochę mroku.

Musiała pani ostro ćwiczyć?

Tak. Mieliśmy dużo przygotowań fizycznych. Trwało to trzy miesiące. Codziennie przychodziłam na 5 godzin i ćwiczyłam z ekipą kaskaderów. Nie chciałam, żeby traktowali mnie jak delikatną dziewczynkę, bo miałam nadzieję, że stanę się prawdziwą kaskaderką. Bardzo dużo się nauczyłam. Jak się poruszać, jak walczyć, jak się zachowywać, kiedy jestem podwieszona na linkach półtora metra nad ziemią i obracam się z niewiarygodną prędkością, tnąc przeciwników.

Jak się pani podobało jeżdżenie ducati?

Było super. Uwielbiam motocykle. Jest coś wyzwalającego w szybkiej jeździe. Zwykle ma się od tego dublerów, ale ponieważ nauczyłam się na tym jeździć, sama chciałam występować w tych scenach.

Niektórzy aktorzy przenoszą umiejętności nabyte w filmie do codziennego życia. Czy jazda motocyklem będzie pani hobby?

Chyba nie. Choć uwielbiałam te sceny i chciałabym kupić motocykl i na nim jeździć, to jednak ta bardziej wrażliwa strona mojej osobowości mówi nie.

Jest pani kolejną Australijką próbującą sił w Hollywood. Czy to jest jakaś specjalna szkoła?

Rzeczywiście jest dużo nas, Aussies, próbujących sił w aktorstwie. Fajnie, że Nicole Kidman i Naomi Watts przetarły dla nas szlak, łatwiej nam teraz jest iść w ich ślady. Australijski przemysł filmowy jest mały w porównaniu z amerykańskim. Niewiele można zrobić w Australii, zanim się przyjedzie do Ameryki. Musimy rywalizować z wieloma amerykańskimi aktorkami, które od dziecka mówią z amerykańskim akcentem. Może to nas pcha do cięższej pracy.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj