Pierwsza produkcja studia Illumination, uroczy film pt. "Jak ukraść Księżyc", przedstawiający perypetie czarnego charakteru o imieniu Gru oraz jego relacji z trzema osieroconymi dziewczynkami, stał się prawdziwym hitem 2010 r. Na świecie film zarobił imponującą kwotę 541,89 mln dol. 

Meledandri ma już spore doświadczenie w animacji. Jako szef Twentieth Century Fox Animation doprowadził do przejęcia specjalizującego się w efektach specjalnych studia Blue Sky, które zamienił w doskonale działającą wytwórnię pełnometrażowych filmów animowanych.

Nadzorował wykonanie lub był producentem takich filmów, jak "Epoka Lodowcowa", "Roboty", "Alvin i wiewiórki", "Horton słyszy Ktosia i długo oczekiwanej kinowej wersji "Simpsonów." Obecnie, jako szef Illumination Entertainment, wytwórni o całkiem nowym podejściu do produkcji filmów animowanych, Meledandri nadzoruje serię niezwykle obiecujących projektów. W produkcji są już m.in. " Hop"(w którym Russell Brand użycza głosu synowi Wielkanocnego Królika), "Flanimals" autorstwa Rickyego Gervais czy animowana wersja popularnego telewizyjnego show Rodzina Addamsów, realizowana w technologii 3 D przez Tima Burtona.

W poniższym wywiadzie Chris Meledandri opowiada o swoich odczuciach po sukcesie filmu "Jak ukraść Księżyc" oraz nadziejach na rozwój Illumination Entertainment .


Film "Jak ukraść Księżyc" był jednym z największych animowanych hitów 2010 r. To pierwszy projekt Illumination Entertainment, musiało to pana ucieszyć...


Chris Meledandri:Tak, mieliśmy bardzo dużo szczęścia. Nikt nie liczył na taki sukces, bo to prosta droga do wielkiego rozczarowania. Ale kiedy coś takiego się dzieje, to jest to wspaniała niespodzianka. 

Był Pan rzeczywiście zaskoczony, kiedy poznał pan wyniki? 

Cóż, podobnie podchodzę do wszystkich projektów, nad którymi pracuję. Jestem zawsze bardzo ostrożny w szacunkach. Każdemu projektowi poświęcam dużą część swojego życia i o to samo proszę setki ludzi, przez kilka kolejnych lat... więc zawsze się cieszę kiedy widzom film się podoba i przynosi choćby skromne wyniki. Kiedy wyniki są świetne, to dla mnie zawsze miłe zaskoczenie. 

Czy może pan wskazać główne przyczyny tego sukcesu?

Myślę, że ten film się wyróżnia. Wierzę, że widzowie lubią filmy, które wydają się świeże, oryginalne i dają szansę na odkrycie w kinie czegoś nowego. To właśnie takie filmy budzą najwięcej emocji, a nie te, które wydają się znajome. Sądzę też, że sercem każdego filmu są jego bohaterowie. W tym przypadku bohaterowie przypadli widowni do gustu – były to złożone postaci, które dały się lubić. Spójrzmy na Gru – na początku to czarny charakter, ale w końcu okazuje się, że to ktoś kto nigdy nie poczuł jak to jest być kochanym. Taka złożoność postaci sprawia, że film jest interesujący. Z drugiej strony mamy sługusów, którzy są zabawni i budzą sympatię widzów w każdym wieku, podobnie jak trzy sierotki. Jeśli więc spojrzeć na szeroki wachlarz charakterów i osobowości, to sądzę, że to właśnie dzięki nim widzowie wczuli się akcję filmu. I w końcu genialny zespół pod kierownictwem Pierre’a Coffina i Chrisa Renaud, naszych reżyserów, wykonał doskonałą pracę, na bardzo wysokim poziomie. 


Czy może pan powiedzieć więcej na temat filozofii pana firmy?

Stworzyliśmy nowy model procesu produkcji filmów. Kiedy odchodziłem z Foxa, podjąłem decyzję, by nie zakładać studia zatrudniającego ogromny zespół do wszystkich etapów tworzenia filmu. Zależało mi na elastyczności. Do każdej produkcji osobno ustalam najlepszą ścieżkę realizacji. To całkowite przeciwieństwo sytuacji, gdy projekty dobiera się do możliwości studia, bo to ono jest niezmiennym elementem układanki. Kiedy jesteś jego właścicielem, musisz zadbać by działało przez 52 tygodnie w roku. Poczułem się wolny po niemal 12 latach odpowiedzialności za takie lub inne studio. Przez ostatnie 8 lat było to Blue Sky, studio, które przejąłem dla Foxa i osobiście rozwijałem. To był wyjątkowy moment w procesie dojrzewania rynku animacji komputerowej. W branży pojawiało się coraz więcej nowych talentów. I po raz pierwszy poczułem, że na świecie jest wystarczająco dużo specjalistów bym mógł indywidualnie zająć się tą branżą. Gdybym spróbował tego pięć czy dziesięć lat temu, to by się nie udało. Po prostu w branży nie było wystarczająco dużo ludzi. A ci, którzy w niej pracowali byli na stałe związani z największymi wytwórniami. Mój plan polegał więc na tym by zacząć tworzyć, człowiek po człowieku, zespół kreatywny najlepiej nadający się do opowiadania historii, które chcemy opowiedzieć. Kiedy przyszło do samej animacji, zaczęły się schody. Prawdę mówiąc do końca tego wszystkiego nie przemyślałem. Okazało się, że znalezienie 40-50 doskonałych specjalistów od tworzenia animacji do pracy w początkującej firmie to niezwykle trudne zadanie. Nie było wątpliwości co to tego, że zespół do tworzenia animacji, musi się składać z profesjonalistów najwyższej klasy, bo to oni są sercem studia i muszą tchnąć życie w bohaterów. Wcześniej, w Blue Sky czy w wytwórni Fox, korzystałem z wielkiego talentu tych ludzi. Teraz zdecydowałem się szukać odpowiednich kandydatów za granicą, bo konkurencja w Kalifornii, siedzibie większości największych wytwórni, okazała się zbyt duża.
                                          

I co było dalej?

Swoje poszukiwania skoncentrowałem na Paryżu i Londynie. Kiedy zdecydowaliśmy się na współpracę z niewielkim, paryskim studiem, nie było naszym zamiarem, by zlecać im prace.  Zrobiliśmy z nich dobudówkę do naszej firmy, a z naszej firmy dobudówkę do ich wytwórni, co oznaczało przeniesienie około 15 osób do Paryża, rekrutację brakujących członków zespołu i stworzenie połączenia między naszym biurem w Santa Monica a studiem we Francji tak by prace były zsynchronizowane. A moja współproducentka Janet Healy dzień po dniu i godzina po godzinie nadzorowała prace nad filmem. Sama praca twórcza odbywała się więc na podobnych zasadach na jakich pracowałem wcześniej, tyle, że my byliśmy rozrzuceni po świecie.

Czy każdy wychodzący z pana wytwórni film będzie miał pewien rozpoznawalny, charakterystyczny styl?

Zależy nam by dokładnie przyglądać się każdemu projektowi, a następnie tak nad nim pracować by jak najlepiej spełnić potrzeby konkretnego filmu oraz stojących za nim twórców. Nie chodzi nam o wizualną czy narracyjną ciągłość. Istnieją pewne elementy ciągłości, których widzowie nie uznają za stylistyczną spójność. Wszystkie wychodzące z naszej wytwórni filmy zaczynają się od bohatera – bohatera wielowymiarowego. Ważnym elementem jest również wyrażanie się tego bohatera poprzez komizm oraz ogromna dbałość o wizualne dopracowanie animacji. Wszystkie nasze filmy aspirują także do wywierania emocjonalnego wpływu na widza.

Czy będzie druga część "Jak ukraść Księżyc"?

Tak, już nad nią pracujemy. Inny projekt, o którym nie wspomnieliśmy to Loraks na podstawie książki Dr. Seusse’a. Chcemy, by pojawił się na ekranach w 2012 r. Głosu głównemu bohaterowi użyczy Danny DeVito. Uważam, że to fantastyczne. Reszta obsady też jest imponująca: Ed Helms, Zac Efron, Betty White, Taylor Swift. Prace nad filmem są dość zaawansowane.