Jak czytamy w "Fakcie":
- W filmie „Nie ze mną te numery” w głównych rolach znów zobaczymy Stanisława Mikulskiego i Emila Karewicza. Aktorzy z niecierpliwością czekają, aż wejdą na plan. Niestety, jest pewien problem...
„Stawka większa niż życie” to prawdziwy klasyk.
Choć powstał 40 lat temu, wciąż cieszy się wielkim powodzeniem.
Ilekroć jakakolwiek telewizja puszcza serial na swojej antenie, to
gromadzi on przed ekranami rzeszę widzów. Kolejne pokolenia zakochują
się w opowieści o przygodach agenta Klossa, a niemal każdy Polak zna
kultowe cytaty z filmu.
Niestety twórcy „Nie ze mną te numery” wciąż nie rozpoczęli pracy
na planie, bo na ich drodze pojawił się poważny problem. – Okazało się,
że prawa do nazwisk Kloss i Brunner kupił od scenarzystów ktoś inny. A
bez nich filmu nie ma sensu robić. Dlatego projekt został wstrzymany –
tłumaczy zmartwiony Mikulski w wywiadzie dla tygodnika „Newsweek”.
Odtwórca roli Klossa ma jednak nadzieję, że ta sprawa szybko
zostanie rozwiązana. – Chciałbym jak najszybciej rozpocząć zdjęcia. Nie
jesteśmy młodzieńcami, którzy mogą poczekać rok czy dwa. Sygnalizowałem
producentom, że dla nas to trzeci dzwonek. Fizycznie jeszcze się
trzymam, psychicznie też, ale czas płynie – stwierdził zaniepokojony
aktor.
Jedno jest pewne. Nikt nie wyobraża sobie, by w role Klossa i
Brunnera wcielił się ktoś inny. Na szczęście obydwaj panowie są w dobrej
formie, a sprawa praw autorskich może się wkrótce rozwiązać. – Zdjęcia
powinny ruszyć wiosną – mówi pełen nadziei serialowy Kloss.