Dziennik Gazeta Prawana logo

Powrót mordercy bez twarzy

13 października 2007, 15:47
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Pierwszy na polskich ekranach film o szwedzkim komisarzu Wallanderze udał się połowicznie. Jest poprawny, ale nie oddaje dusznego klimatu książek Henninga Mankella.

Na potrzeby "Wallandera" Henning Mankell stworzył nowelę, która posłużyła za scenariusz. Nawiązał w niej do jednej ze swoich najlepszych, pierwszej spośród ekranizowanych powieści "Mordercy bez twarzy". Tytułowy czarny charakter z tamtej książki po latach wychodzi z więzienia i postanawia się zemścić na tych, którzy go do niego wsadzili.

Wszystko zaczyna się bardzo klimatycznie. Przez piękny szwedzki krajobraz płynie czysta rzeka, kamera zbliża się do wody, wędruje pod nią. Pozorną sielskość tego obrazka burzy odrąbana kobieca głowa na dnie. Wszystko jest tak estetyczne, że niemal nierealne, i może dlatego przerażające. Dokładnie tak jak w książkach Mankella, gdzie szwedzki raj świadczeń socjalnych i wygodnego, spokojnego życia okazuje się dramatycznie popękany. Ze spokojnych zakątków wypełza zło, które spędza sen z powiek komisarza Wallandera i czytelników.

Szkoda, że po tak udanym, nastrojowym początku w filmie zaczyna się dziać coraz gorzej. Powieści Mankella odbiera się bowiem wręcz zmysłowo. Czuć z nich smród trupów, odór potu, a odkładając książkę, jesteśmy niemal tak wyczerpani jak jej bohater. To jedna z największych zalet prozy szwedzkiego autora. W filmie "Wallander" nie udaje się tego osiągnąć.

Wprawdzie kibicujemy komisarzowi podążającemu za wszędobylskim zbrodniarzem, który potrafi przewidzieć każdy krok policji, dostać się do komisariatu i z niego wydostać tak, by nikt go nie zauważył, jednak próba wejścia niemal w zwierzęcy strach dwóch policjantów: Wallandera i Martinssona, którym psychopata porwał, i kto wie, czy nie zamordował córki, się nie udaje.

W porównaniu z thrillerami hollywoodzkimi "Wallander" wypada całkiem nieźle, ale jako ekranizacja prozy o zacięciu socjologicznym poszukująca odpowiedzi na pytanie, skąd bierze się zło, jest niestety zbyt płaski. Szkoda, szczególnie że odbijał się od bardzo solidnej prozy.


"Wallander", Szwecja 2005; Reżyseria: Peter Flinth; Obsada: Krister Henriksson, Johanna Sallstrom, Douglas Johansson; Dystrybucja: Blink/Gutek Film; Czas: 102 min
Premiera: 22 czerwca

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj