Dziennik Gazeta Prawana logo

"Popieram pomysł powstania miasteczka"

13 października 2007, 15:37
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
10 hal, stajnia, szklarnia, wypożyczalnie kostiumów, broni i rekwizytów, no i oczywiście wielkie gwiazdy kina i znani reżyserzy, którzy będą kręcić tu superprodukcje. Tak właśnie będzie wyglądać polskie Hollywood, które w 2009 r. powstanie w Nowym Mieście na Pilicą - pisze DZIENNIK.

IZABELA MARCZAK: Dlaczego pana zdaniem nie zainwestowaliśmy większych pieniędzy w istniejące już i mające swój prestiż polskie wytwórnie, a postanowiliśmy stworzyć nową?
PIOTR DZIĘCIOŁ
: Rzeczywiście np. wytwórnia łódzka ma swój prestiż, powstało tu wiele wspaniałych filmów, ale nie ma tu miejsca na tak duży projekt jak Miasteczko Filmowe. Takiego miejsca nie ma w żadnym z dużych europejskich miast. Nawet w Czechach Barandow wychodzi poza Pragę, a na Węgrzech miasteczko ulokowane jest pod Budapesztem.

Tylko o miejsce chodzi?
Przede wszystkim. Obecna technologia filmowa polega głównie na pracy z komputerem, a to wymaga dużo większych przestrzeni. Bo na takich można budować dekoracje plenerowe, duże magazyny kostiumów, ogromne hale.

To nie zabije istniejących polskich wytwórni?
Sądzę, że mogą na tym tylko skorzystać. Zwłaszcza Łódź, z której do miasteczka będzie dużo bliżej niż z Warszawy.

Jakie Pan widzi korzyści?
Jeżeli zagraniczni producenci będą u nas robić filmy, to będą też nas wynajmować do pomocy, zapewne także będą zatrudniać naszą kadrę filmową. A my mamy przecież bardzo wysoko wykwalifikowanych fachowców w branży. Takie miasteczko to dla nas filmowców szansa na więcej pracy.

A skąd wiadomo, że Hollywood będzie chciało u nas kręcić filmy?
Bo Europa jest nieporównywalnie tańsza w stosunku do USA. Od dawna jest boom na Europę. Można to choćby zauważyć po tym, co dzieje się w czeskim miasteczku filmowym. W Barandowie producenci czekają w kolejce nawet dwa lata.

Jednak przy obecnym prawie chyba Polska nie będzie konkurencją dla Czech, Rumunii czy Węgier?
Bez zmiany prawa budowa miasteczka faktycznie nie ma sensu. Dlaczego np. Spielberg zrezygnował z kręcenia "Monachium" we Wrocławiu i przeniósł się do Budapesztu? Bo tam bez problemu mógł sobie odliczyć 20 proc. podatku od całej inwestycji. W Polsce ja jako producent odzyskałem 20 proc. dopiero po roku oczekiwania. Bo obowiązuje u nas niezwykle trudna do przejścia procedura.

Gdyby zmieniło się polskie prawo i mielibyśmy miasteczko filmowe, czyli warunki na kręcenie dużych produkcji, z pewnością nie zabrakłoby chętnych. Polska ze względu na krajobraz, architekturę dla wielu jest wielką inspiracją. W każdym razie ja jestem za miasteczkiem.

Piotr Dzięcioł - producent filmowy od lat związany z łódzką filmówką, szef firmy Opus Film;
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj