Liz pojawiła się na festiwalu bez żadnego konkretnego powodu, przynajmniej żadnego związanego z przemysłem filmowym. Wystarczyła jej świadomość, że teraz w Cannes są wszyscy najważniejsi filmowcy i mnóstwo paparazzi.

Reklama

Podczas wczorajszej ceremonii otwarcia festiwalu Hurley pokazała się w olśniewającej, czerwonej sukni od Valentino, wartej 8000 funtów. Liz włożyła na siebie dużo biżuterii od Choparda za, bagatela, milion funtów.

Aktorka miała sporo szczęścia - okazało się bowiem, że na galę spóźni się Rachel Weisz, aktorka otwierającego festiwal filmu "My Blueberry Nights". Organizatorzy przerazili się brakiem tak ważnej gwiazdy, ale Liz zachowała zimną krew. Wpadła na czerwony dywan i przez kilkanaście minut paradowała po nim z dumą, prężąc pierś i eksponując drogocenności, które ma na sobie.

Choć Liz nigdy nie dostała nagrody za swoje aktorskie wyczyny - po wczorajszym pokazie na pewno zasługuje na miano osoby, która doskonale wie, kiedy i gdzie się pojawić.