Dziennik Gazeta Prawana logo

Snajper mimo woli

13 października 2007, 14:51
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Niezłe, ale mało oryginalne kino sensacyjne. "Strzelec" niczym was nie zaskoczy. Wszystko w tym filmie jest przewidywalne, bo wszystko już gdzieś kiedyś było.

Mark Wahlberg gra Boba Swaggera - snajpera, który chce zerwać z dotychczasowym życiem. Oczywiście nic z tego, bo Swagger zostaje wrobiony w zamach na znanego polityka. Musi zdemaskować prawdziwych winowajców, by odzyskać dobre imię. A to nie będzie łatwe. Wszystkie dowody wskazują na niego, a Swagger ma przeciwko sobie policję, FBI i tajne służby.

Ile już takich historii widzieliście w kinie? Ostatnio choćby w "Strażniku" z Michaelem Douglasem. "Strzelec" garściami korzysta z pomysłów i rozwiązań wypracowanych przez poprzedników. Widać inspirację zarówno klasycznymi tytułami tej odmiany kina ("Północ, północny zachód", "Ścigany"), jak tymi nowszymi ("Wróg publiczny", "Tłumaczka").

Sensacyjną intrygę uzupełnia wątek spisku z udziałem polityków i ludzi biznesu. Zazwyczaj hollywoodzkie produkcje z takimi teoriami są odbiciem krytycznego nastawienia amerykańskiego społeczeństwa do polityki Białego Domu, jak choćby w "Syndykacie zbrodni" Alana J. Pakuli (nakręcony w końcówce prezydentury Nixona) czy "JFK" Olivera Stone’a (pierwsza wojna w Zatoce).

Jednak w "Strzelcu" wątek spiskowy pełni wyłącznie rolę ozdobnika. Ma dodać suspensu do intrygi i jeszcze bardziej utrudnić życie głównemu bohaterowi. Chwyt ten nie do końca się sprawdził, bo scenarzysta Jonathan Lemkin (autor także "Adwokata diabła") wyraźnie nie miał na ten spisek pomysłu. Scenariusz zresztą nie jest najmocniejszą stroną "Strzelca". Pełno w nim dziur, a i logiki niewiele.

Za to od strony warsztatu film jest bez zastrzeżeń. Amerykanie zjedli zęby na sensacyjnych produkcjach i mają ten gatunek opanowany do perfekcji. "Strzelca" wyreżyserował Antoine Fuqua. I chociaż nie dorównuje jego "Dniu próby", broni się jako sensacyjny spektakl. Pościgów, bójek, strzelanin i kaskaderskich wyczynów wystarczy, by w pełni usatysfakcjonować każdego miłośnika takiego kina. Chyba że zrazi duży ładunek realistycznej przemocy, ale to niestety już hollywoodzki standard.

Dobrym pomysłem było obsadzenie w głównej roli Marka Wahlberga (nominacja do Oscara za "Infiltrację"). Niegdyś był raperem i modelem Calvina Kleina, dziś jest naprawdę obiecującym aktorem. Ma w sobie dość charyzmy, by widz trzymał kciuki za jego bohatera.

"Strzelec"
USA 2007; Reżyseria: Antoine Fuqua; Obsada: Mark Wahlberg, Danny Glover, Michael Pena; Dystrybucja: UIP; Czas: 124 min
Premiera: 11 maja

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj