Dziennik Gazeta Prawana logo

Martin Scorsese wśród zdobywców Złotych Globów

12 października 2007, 15:07
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Nagroda, która w filmowym świecie prestiżem ustępuje tylko Oscarowi, już drugi raz w historii trafiła do Martina Scorsese. Tak jak oczekiwało wielu krytyków, wybitny reżyser zdobył Złoty Glob za film "Infiltracja". Ale to "Babel" Meksykanina Alejandro Gonzáleza Inárritu uznano za film roku.

Oba tytuły wymieniano wśród faworytów tegorocznych nagród. I krytycy się nie pomylili. Choć wielu twierdziło, że to Scorsese - twórca "Taksówkarza", "Wściekłego byka" czy "Kasyna" - zgarnie wszystko. Tymczasem najbardziej pożądana statuetka - za dramat roku - trafiła do Meksykanina. Ale Inárritu to nie postać przypadkowa. Zasłynął już filmami "Amores Perros" i "21 gramów".

Wśród pierwszych bohaterów wieczoru były gwiazdy: Meryl Streep i Eddie Murphy. Aktorka zabrała ze sobą Złoty Glob za główną rolę w filmie "Diabeł ubiera się u Prady". To szósta nagroda w jej karierze. Będzie miała z kogo brać przykład filmowa nowicjuszka Jennifer Hudson - zwyciężczyni jednej z edycji amerykańskiej wersji "Idola", którą doceniono za drugoplanowy debiut w musicalu "Dreamgirls".

W tym samym filmie drugoplanową rolę męską zagrał znany komik Eddie Murphy. Wielu krytyków uważa ten występ za jeden z najlepszych w jego karierze. Tak samo uznała kapituła Złotych Globów i przyznała mu tę nagrodę. Nagrody dla aktorów stają się powoli domeną czarnoskórych gwiazdorów. Za główną rolę męską wyróżniono Foresta Whitakera - aktora, który z równym wdziękiem gra w filmach typowo komercyjnych jak niszowych.

Zwycięzcą okazał się także znów Clint Eastwood. Tym razem zdobył nagrodę w kategorii najlepszego filmu... nieanglojęzycznego. "Letters from Iwo Jima" to film w całości zagrany po japońsku. Z japońskiej perspektywy opowiada o krwawych walkach o wyspę Iwo Jima w czasie II wojny światowej. Eastwood nakręcił równocześnie film "Sztandar chwały" - pokazujący tę samą historię od strony amerykańskiej. Dawny "Brudny Harry", który w ostatnich latach zajął się tworzeniem przejmujących psychologicznych filmów, miał jeszcze szansę na Złoty Glob za reżyserię. Do tej nagrody nominowany był... dwa razy - za oba wojenne obrazy.

Uroczystość w hotelu Beverly Hilton rozpoczęła się od wręczenia mniej znaczących wyróżnień - dla twórców i aktorów seriali telewizyjnych. Takich kategorii nie ma wśród najważniejszych nagród Hollywood, czyli Oscarów, więc można je porównywać jedynie z telewizyjnymi Emmy. Choć i tu nie zabrakło gwiazd. Jeremy Irons dostał Złoty Glob za rolę w serialu o brytyjskiej królowej Elżbiecie I.

To nie jedyna królowa, która była bohaterką ceremonii. Helen Mirren zawładnęła bowiem najwyraźniej wyobraźnią widzów i krytyków. Tak bardzo, że nagrodzono ją dwukrotnie - za rolę Elżbiety I w tym samym serialu i za rolę... królowej Elżbiety II, starającej się zapanować nad monarchią w ciężkim okresie po śmierci Lady Diany w filmie "Królowa".

Wśród lżejszych propozycji nagrodzono musical "Dreamgirls", a za rolę komediową - brytyjskiego komika Sachę Barona Cohena w niezwykle szeroko komentowanej komedii "Borat".

Jak zwykle przy takich okazjach wydarzeniem dla fanów kina było przybycie gwiazd na ceremonię. Wielbiciele, którzy odpowiednio wcześnie pojawili się przed hotelem w Beverly Hills, mogli dostrzec m.in. Dustina Hoffmana, Roberta Duvalla, Penelope Cruz, a także znaną z nadawanego w Polsce serialu "Zagubieni" Evangeline Lilly. Ta ostatnia - serialowa Kate - przegrała jednak swoją szansę. Nagrodę za główną rolę żeńską w serialu zdobyła Kyra Sedgwick za "The Closer".

Przegrał też wielbiony przez wielu - także polskich - widzów serialu "24 godziny" odtwórca głównej roli Kiefer Sutherland.

W kategorii filmów animowanych wygrał za to faworyt - "Auta". Bohaterowie opowieści toczącej się wśród żywych... samochodów cieszyli się uznaniem także w Polsce.

Jeden zdobywca nagrody był znany już przed ceremonią - Warren Beatty wziął do domu statuetkę, którą uhonorowano jego dotychczasową twórczość i zasługi dla kina.

Złote Globy to nagrody przyznawane przez stowarzyszenie dziennikarzy prasy zagranicznej akredytowanych w Hollywood. Dlatego wielu krytyków uważa te wyróżnienia za odzwierciedlające prawdziwą wartość filmów i ról. W odróżnieniu od Oscarów, które często krytykowane są za schlebianie komercji.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj