Bagiński: Zawsze mam ambicje na Oscara
- Ta historia będzie bliska każdemu, kto coś tworzy, za czymś goni, za jakimś marzeniem. Oddaje doświadczenie ludzi dotkniętych pasją filmową - powiedział DZIENNIKOWI Tomasz Bagiński o swojej najnowszej animacji "Kinematograf". Obraz zadebiutuje we środę 17 czerwca na specjalnym pokazie w warszawskich Złotych Tarasach.
- Polaków Hollywood nie rozpieszcza
- "Hellsing"
- Zobacz rzeź stolicy według Bagińskiego
- Europa doceniła Polaka. Dukaj nagrodzony!
- Polska animacja kończy dziś 60 lat
- Najlepszy polski komiksiarz powraca
- "Animowana historia Polski" ma szansę na Oscara
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-05-24

temp. min 5°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Tomasz Bagiński, zdobywca nagrody BAFTA za "Sztukę spadania", nominowany do Oscara za "Katedrę", dyrektor artystyczny firmy Platige Image, która produkuje jego animacje i jest jednym z najpoważniejszych w Polsce studiów specjalizujących się w efektach specjalnych do reklam i filmów, m.in. do "Antychrysta", "Generała Nila" i "Popiełuszki". Bagińskiego, zwanego przez kolegów Baginsem, zastajemy przy pracy, na planie reklamy. Reżyseruje ujęcia wody, które następnie wykorzysta przy tworzeniu animowanych efektów specjalnych.
p
Reklamy to finansowa konieczność? Nie wolałbyś zajmować się tylko artystycznymi projektami?
Tomasz Bagiński: Reklamy to po prostu praca, którą wykonuję i z której żyję, jestem fachowcem do wynajęcia. Staram się rozdzielać dwie dziedziny mojej działalności: film i reklamę, ale nie chciałbym stawiać takiej opozycji - film fajny, a reklama to jakaś robiona z konieczności nuda. Jeśli jest odpowiedni zespół kreatywny i klient, który nam ufa, to bardzo dobrze się takie reklamy robi, czuje się o wiele większą wolność budżetową niż przy własnych projektach, można sobie pozwolić bardziej skomplikowane zabawki. Jednak reklama choć bywa ciekawa, bardzo wyjaławia. Żeby wrócić do równowagi trzeba robić przerwy i raz na jakiś czas nakręcić coś autorskiego.
Co zdecydowało, że postanowiłeś zrobić "Kinematograf", spodobał ci się komiks Mateusza Skutnika?
Ktoś mi podsunął ten komiks, mówiąc, że to dobry materiał dla mnie. Jednak ponieważ dużo ludzi przychodzi do mnie z takimi pomysłami "dla mnie" i zazwyczaj przynoszą straszny chłam, to zachowałem dystans. Ale któregoś dnia zacząłem czytać i faktycznie historyjki były interesujące, oryginalne, ale nie na tyle, żeby się nimi zająć, poświęcić pieniądze, czas i pracę. Aż dotarłem do "Kinematografu", który okazał się szortem idealnym. Jestem bardzo krytyczny wobec krótkometrażowych scenariuszy, a w pracy Mateusza Skutnika było wszystko, co trzeba, we właściwych momentach, z jakąś pointą i w dodatku ładnie opowiedziane w kadrach. W tej sytuacji musiałem się za to zabrać.
"Kinematograf" opowiada o twórczej pasji, która ma swoją cenę. Czy to wątek autobiograficzny?
Myślę, że ta historia będzie bliska każdemu, kto coś tworzy, za czymś goni, za jakimś marzeniem. Może nie autobiograficzna w tym sensie, że opowiada o mnie, ale oddaje jakieś doświadczenie wszystkich ludzi dotkniętych pasją filmową. Poza tym to dobra, wzruszająca opowieść.















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!