Przepis na rasowego ułana przedstawia się następująco: od gorzałki i szabelki nie stronić, niewiasty bałamucić, jak trzeba – w pysk dać i jakowąś burdę wzniecić (choć Boga i ojczyznę w sercu mieć), a jak już lata nie te, to chociaż starym satyrem zostać i poświntuszyć soczyście.

Daniel Olbrychski stosuje się do tej recepty w pedantyczną dokładnością. Szablą wymachiwał, konia dosiadał, za kołnierz nie wylewał, aż w końcu przyszedł wiek, w którym ułańska fanatazja zaczęła grozić trwałym urazem kręgosłupa. Na sczęście nadarzyła się rola w hollywoodzkiej produkcji u boku Angeliny Jolie, dzięki której wrota popularnych talk shows stanęły przed Olbrychskim otworem.

Wczoraj aktor gościł w programie "Szymon Majewski Show" i była to prawdziwa szarża jazdy olbrychskiej. Dorota Gardias, TVN-owska pogodynka i zwyciężczyni "Tańca z gwiazdami", którą posadzono na jednej kanapie z Olbrychskim, nie miała najmniejszych szans. "Słyszałem, że jest pani dobranocką" – zagajał filuternie Kmicic, a potem było już tylko gorzej. Olbrychski żałował, że żadna z jego studentek nie przypomina Angeliny Jolie, zdradził też, że po uścisku dłoni Brad Pitta znać z miejsca, że narzeczony pięknej Angie na siłowni nie próżnuje.

Dobrze, że tym razem nie rapował. Ale o rapowaniu później. Teraz krótki zestaw najbardziej spektakularnych, najbardziej ułańskich i najbardziej showmańskich wybryków w karierze Daniela Olbrychskiego.

Azja, jam ciebie zawsze kochała!

...krzyczała Ewka Nowowiejska, a wraz z nią tabuny zauroczonych fanek. Gdy wcielił się postać niepokornego Tatara oraz równie niepokornego Słowianina - Kmicica, cała Rzeczpospolita babska od morza do Tatr padła mu do stóp. Nie będziemy wnikać, jaki użytek Daniel Olbrychski zrobił z uwielbienia, jakim cieszył się u płci pięknej, bo nie nasza sprawa. Nie jest jednak tajemnicą, że napędzany solidym uderzeniem wody sodowej, aktor uwielbiał ułanić i kozaczyć. Raz na imprezę w hotelu Victoria wjechał nawet na koniu. Na widok balującej warszawskiej śmietanki towarzyskiej przerażone zwierzę stanęło dęba. Strat w ludziach nie było. Więc w sumie nudnawo...

Rocky... made in PRL

Gdy broń biała nie znajdowała się chwilowo w zasięgu ręki, i walka na pięści nie stanowiła dla aktora najmniejszego problemu. Zresztą nieważne, jak i czym, ale kogo na ziemię się powali. Danie w połowie lat 70. w twarz synowi ówczesnego premiera – Andrzejowi Jaroszewiczowi było iście kmicicowskim wyczynem. Bo wszakże i o kobietę (ściślej Marylę Rodowicz) i ojczyznę poszło jednocześnie.

Uklańska fantazja

Honor nade wszystko. Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz. Ani jakiś z bożej łaski artysta, który od hitlerowców nas wyzywa. Gdy Piotr Uklański na zorganizowanej w Zachęcie wystawie zatytułowanej "Naziści" bez zgody zainteresowanego umieścił zdjęcie Daniela Olbrychskiego, aktor nie zamierzał tracić czasu na fatygowanie się do sądu. Raźnym krokiem wparował do Zachęty, wyciągnął zza pazuchy szablę i salę wystawową obrócił w perzynę. Fakt, że akt spektakularnej demolki przysłużył się przede wszystkim Uklańskiemu, który dopiero od tego czasu jako artysta stał się wśród rodaków powszechnie rozpoznawalny.

A teraz o rapowaniu...

...bo obiecaliśmy. Odwieczny watażka i krewki Słowianin, gdy trzeba to i rasowych hiphopowców zakasować potrafi. Parę lat temu w programie Wojciecha Manna i Krzysztofa Materny "MC2" Daniel Olbrychski wprawił w istne osłupienie niejakiego Duże P. Reakcji Manna i Materny oddać się nie podejmujemy. Dowód poniżej:

p

Zobacz box Mistrzowska Kolekcja Andrzeja Wajdy na LITERIA.pl >