Adam Garbicz
„Kino, wehikuł magiczny. Przewodnik osiągnięć filmu fabularnego. Podróż piąta 1974 – 1981”
Wyd. Wydawnictwo Literackie, Kraków 2009

p

Po latach czytelniczego czyśćca nie mam już cierpliwości do studiowania wydawanych u nas w ilościach hurtowych megalomańskich filmoznawczych dysertacji autorstwa szlachetnych dam z nobliwymi tytułami oraz szlachetniejących w ich blasku panów. Domyślam się, że wszystkie te bardzo grube książki, których prawdopodobnie nie czyta nikt poza pięciorgiem umordowanych recenzentów, grupką śmiertelnie znudzonych studentów i najbliższą rodziną zainteresowanych, przyjemnie łechtają utytułowane autorskie ego, szkoda że przy okazji mogą na zawsze zrazić do filmowej lektury niejednego miłośnika dobrego kina. Na szczęście są jeszcze książki o filmie, na które czekam z wypiekami. „Kino, wehikuł magiczny” nie jest historią kina dla każdego. Przeciwnie, to kino z bardzo wyraźnym, autorskim pazurem. Kino według Adama Garbicza.

Opus magnum Garbicza jest jednocześnie encyklopedią i prywatnym pamiętnikiem. Opisywane przez autora tytuły – a ich liczbę od dawna trzeba liczyć w setkach – identyfikują się nader precyzyjnymi danymi filmograficznymi, ciekawymi streszczeniami oraz bardzo osobistą interpretacją wpisującą omawiany tytuł w szeroki – kulturowy literacki i socjologiczny – kontekst. Wszystkie tomy mają zaś układ chronologiczny, który zostaje podporządkowany szczególnej autorskiej wizji. Uznaniowej. Od arcydzieła po ostatni z najlepszych w danym sezonie. Tworzące kanon filmy zostały omówione oddzielnie, tytuły zgrupowano zaś według roku ich ukończenia. Głównym kryterium skali ocen Adama Garbicza jest zatrzymana w czasie wiarygodność filmu. To właśnie tytułowa magia, która napędza filmowy wehikuł i nie pozwala mu się zatrzymać.

Dlatego wydana właśnie podróż piąta, rozpisana na lata 1974 – 1981, wydaje się szczególnie ważna. Już erudycyjny wstęp Garbicza wskazuje, że podobny okres filmowej prosperity więcej się nie powtórzył. Z jednej strony wielostronnie sfotografowany Wietnam, z drugiej wybuch ambitnego kina politycznego. Kino Nowej Przygody i wyrafinowane adaptacje literackie. „Gwiezdne wojny” Lucasa i „Czas apokalipsy” Coppoli, „Poszukiwacze zaginionej Arki” Spielberga i „Tess” Polańskiego. W kinie obyczajowym dominuje hedonizm, który za chwilę zniweluje AIDS („Cały ten zgiełk” Fosse’go antycypuje ten spleen). Z wielką siłą daje o sobie znać kino kobiece i feministyczne (Holland, Von Trotta, Armstrong). Bergman kręci m.in. „Twarzą w twarz” i „Jesienną sonatę”, Wajda - „Ziemię obiecaną” i „Panny z Wilka”, w szczytowy okres twórczości wchodzi Saura, pojawiają się nowe, ważne nazwiska: Angelopoulos, Lynch czy Gianni Amelio. Świat jest wielkim i wspaniałym kinem.

„Wehikuł magiczny” można czytać w całości i we fragmentach. Chociaż niby o wszystkich opisanych przez Adama Garbicza filmach sporo wcześniej czytałem, a zdecydowaną większość z nich widziałem, to niemal wszystkie interpretacje autora wydały mi się co najmniej intrygujące. Garbicz jest bowiem pasjonatem, który słucha przede wszystkim własnego gustu, nie przejmując się zanadto ustawieniami kanonicznymi. Pisze o „Locie nad kukułczym gniazdem” Formana i „Pikniku pod wiszącą skałą” Weira, zauważa jednak także inteligentną twórczość Mela Brooksa i widowiskowe „Noce i dni” Jerzego Antczaka. Wspomina ciche kino Stanisława Różewicza, żeby za moment – przesadnie, moim zdaniem – entuzjazmować się rodzimym kinem moralnego niepokoju. Garbicz jest także bystrym intelektualistą. Kiedy pisze o „Rozmowie” Coppoli, osadza ten film w kontekście afery Watergate, kiedy zaś – bardzo rzadko – posiłkuje się fragmentami cudzych recenzji, są to najczęściej wyrywki tekstów spoza filmoznawczego mainstreamu, autorstwa np. Hanny Krall albo Jana Józefa Szczepańskiego. Inną zaletą książki są wplecione w literacki tok pyszne i nieznane anegdoty – na przykład o tym, jak to Ronald Reagan oglądał „Człowieka z marmuru”, albo jakie tajemnice kryje ciągle „Rocky” Sylvestra Stallone’a.

„Kino, wehikuł magiczny” Garbicza nie był pomysłem na jeden sezon, to pomysł na życie. Pierwsza „Podróż”, której współautorem był Jacek Klinowski, została opublikowana w 1981 roku, tom najnowszy – miesiąc temu. W sumie dwadzieścia osiem lat nieprzerwanego flirtu z kinem. Moim zdaniem wydawniczy serial Adama Garbicza jest najważniejszą filmową publikacją, jaka pojawiła się w Polsce po wojnie. A w tym emfatycznym stwierdzeniu kryje się wiele emocji: zarówno docenienie klasy autora i jego niepodległych, niekoteryjnych sądów, jak i bunt przed niektórymi uproszczeniami albo niezgoda na brak wielu bliskich sercu tytułów. Wszystkie te odczucia łączy wszakże jedno – podstawowe. Podziw i szacunek dla autora.