Zmarnowany potencjał ''Zapowiedzi'' z Cagem
Jego twórcy chcieli, żeby obraz był po trosze dreszczowcem, apokaliptycznym moralitetem i filmem katastroficznym. Nie wyszło. Wyszedł przedobrzony thriller SF, marnujący większość pomysłów i zbyt chaotycznie korzystający z gatunkowych wytrychów. ''Zapowiedź'' od 27 marca jest w polskich kinach.
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Zapowiedź" (aka "Knowing")
(USA 2009) Reżyseria: Alex Proyas; obsada: Nicolas Cage, Chandler Canterbury, Rose Byrne; dystrybucja: Monolith; czas: 122 min; premiera: 27 marca
p
„Zapowiedź” za wiele srok naraz próbuje trzymać za ogon. Chce być jednocześnie dramatem science fiction, filmem katastroficznym, dreszczowcem, thrillerem w stylu „Kodu da Vinci” i apokaliptycznym moralitetem. Niestety, trochę na chybił trafił korzysta z repertuaru gatunkowych schematów, kupując je, jak leci z całym dobrodziejstwem inwentarza: i najlepsze, i najgorsze wzorce. I choć Nicolas Cage stara się, jak może i tak ociera się momentami o pastisz, gdy z miną nawiedzonego kaznodziei recytuje patetyczne apokaliptyczne kwestie.
Cage gra tutaj Johna Koestlera, astrofizyka samotnie wychowującego nastoletniego syna Caleba. W szkole chłopca właśnie wykopana zostaje kapsuła, w której pół wieku wcześniej uczniowie umieścili rysunki ze swoimi wyobrażeniami przyszłości. Na kartce, którą dostaje Caleb, zamiast rysunku widnieją jedynie rzędy cyfr. John odkrywa w rzędach cyfr zaszyfrowane daty największych klęsk i katastrof, które nawiedziły ziemię przez ostatnie 50 lat. Trzy z nich jeszcze się nie wydarzyły, a ostatnia może przynieść światu zagładę.
W „Zapowiedzi” są całe tuziny obiecujących pomysłów, tyle że w większości niestety zmarnowanych albo nie do końca wykorzystanych. Brak też napięcia. Nawet scena, w której Koestler łamie szyfr, poprowadzona jest tak, że nie wywołuje niemal żadnej ekscytacji. Zresztą większości tajemnic i fabularnych wolt i tak jesteśmy się w stanie zbyt prędko i łatwo domyślić. Tylko inteligencja reżysera Aleksa Proyasa („Mroczne miasto”, „Ja robot”) broni „Zapowiedzi” przed popadnięciem w jałową zabawę tautologiami i sprawia, że chociaż momentami ten gatunkowy miszmasz bywa intrygujący.














































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!