Ich filmy to nie cukierkowate obrazki zachodzącego nad prerią słońca czy rodzinki machającej na werandzie w landrynkowym otoczeniu. Ich dzieła ociekają krwią, realistyczną brutalnością i nie wyszukanym słownictwem.

Sam Peckinpah, zanim został reżyserem, marzył o służbie wojskowej i udziale w II wojnie światowej.

Pociągały go mocne, męskie przeżycia, ale akurat w tym wypadku miał pecha i chyba dobrze dla światowego kina, bo gdy wstąpił do marines, to wojna się skończyła.

Ta niespełniona chęć przeżycia męskiej przygody prześladowała go później przez całe życie i miała spory wpływ na jego filmy. Jego mentorem swego czasu był Donald Siegel, który w przyszłości zasłynie jako twórca "Brudnego Harry'ego".

To właśnie u niego, podczas kręcenia filmu "Inwazja porywaczy ciał", poznaje tajniki sztuki reżyserskiej. To właśnie wtedy poznaje Steve McQueena, który stał się od tego momentu jego ulubionym aktorem. Ten duet zabłysnął pełnym światłem w "Ucieczce Gangstera", największym komercyjnym sukcesie "krwawego Sama".

Ale wcześniej były "Nędzne Psy" - jeden z najbardziej kontrowersyjnych filmów Peckinpaha. Jest tu morze przemocy, wraz z gwałtem i brutalnym rozprawieniem się z bandą gwałcicieli. W Anglii dopiero osiem lat temu dopuszczono do sprzedaży pełną i nieocenzurowaną wersję tego filmu.

Kolejne lata to wybitne filmy Peckinpaha takie jak "Ucieczka Gangstera" "Pat Garett&Billy The Kid" i "Dajcie mi głowę Alfredo Garcii". Tak jak Sam Peckinpah miał Steve McQueena, tak włoski reżyser Sergio Leone upodobał sobie Clinta Eastwooda.

To właśnie po zagraniu w spaghetti westernach Leone, rozpoczęła się prawdziwa kariera Eastwooda. W filmach Sergio Leone nie brakowało brutalności i scen przemocy, a tytułowi "Dobry", "Zły" i "Brzydki" zainspirują Quentina Tarantino wiele lat później do nakręcenia "Wściekłych Psów".

Współcześnie właśnie Quentin Tarantino i Robert Rodriguez są wymieniani jako wierni kontynuatorzy twórczości Peckinpaha i Leone. Ten ostatni w 1992 roku za własne pieniądze (7 tysięcy dolarów) zrealizował film "El Mariachi", który później stał się wielkim sukcesem.

Reżyserem postanowił zostać, gdy obejrzał brutalną "Ucieczkę z Nowego Jorku" Johna Carpentera. Najbardziej znany jest ze zrealizowania "Desperado" z Salmą Hayek i Antonio Banderasem w rolach głównych.

Jest wielkim przyjacielem Tarantino - wyreżyserował także kilka scen w jego kultowym "Pulp Fiction". W rewanżu Quentin zagrał jedną z ról w "Desperado". Panowie podobnie podzielili się pracą przy "Sin City" Rodrigueza, gdzie Tarantino nakręcił jeden z epizodów, a ten pierwszy zajął się muzyką do "Kill Bill". Obaj wypłacili sobie po 1 dolarze honorarium.

Quentin Tarantino od dziecka był niesfornym chłopcem. Rzucił szkołę, pracował jako bileter w kinie porno, ale jak mówił, oglądanie tych obrazków potwornie go nudziło.

Zarabiał także w wypożyczalni kaset wideo i to właśnie tam "pochłaniał" ogromne ilości filmów. Może je oglądać bez przerwy. Pierwszy film oglądał podobno w wieku dwóch latek, a gdy miał lat 9 "zaliczył" brutalny film "Deliverance" Johna Boormana. Nie pozostało to potem bez wpływu na jego późniejszą twórczość.

Gdy nakręcił "Wściekłe Psy" krytycy wprost piali z zachwytu, ale gdy potem na ekrany wszedł "Pulp Fiction" nie mieli już słów, którymi można by komplementować dzieło Tarantino. I tak jest przy każdym jego obrazie. Czy to "Kill Bill", czy "Prawdziwy Romans" czy "Od zmierzchu do świtu".