Swank zagra puszystą kierowniczkę fabryki szampana otoczoną francuskimi pięknościami, które objadają się na okrągło, ale nie nabieraja rubensowskich kształtów. Sfrustrowana tym faktem bohaterka dopiero z czasem zrozumie, że kochanego ciała nigdy nie jest za wiele. Film powstał na podstawie, wydanej także w Polsce, bestsellerowej książki Mireille Guiliano "Francuzki nie tyją".

Fabułę trzeba było jednak wymyślić praktycznie od nowa. Ksiażkę trudno nazwać bowiem powieścią - składa się ona niemal wyłącznie z przepisów gastronomicznych. Cudu transformacji dokonała Heather Hach - scenarzystka komedii "Zakręcony piątek". 34-letnia Swank nie tylko zagra główną rolę, ale także zajmie się produkcją filmu.

Poświęcanie się na potrzeby roli ma w krajach anglosaskich długą tradycję. Dość wspomnieć Renee Zellweger, która dla zwiększenia wiarygodności komedii "Dziennik Bridget Jones" i "Bridget Jones: w pogoni za rozumem" dwukrotnie utyła o 14 kilogramów. Charlize Theron dla oscarowej roli w "Monster" nie tylko pozwoliłą się oszpecić, ale jeszcze zwiększyła swoją objętość o 10 kilogramów.

Mężczyźni z Hollywood też się nie oszczędzają. Do legendy przeszedł wyczyn Roberta De Niro, który na planie filmu ''Wściekły byk'' pojawił się cięższym o prawie 30 kilogramów. Hilary Swank też lubi wyzwania. Pierwszego Oscara dostała wszak za zagrałanie istoty o niejasnej tożsamości seksualnej ("Nie czas na łzy"). Drugiego - za rolę w dramacie "Za wszelką cenę", okupiła morderczym treningiem bokserskim i 10-kilogramową nadwagą. Teraz przynajmniej nie będzie musiała chodzić na siłownię.