Dziennik.plFilm

Środa, 15 lutego 2012

Imieniny: Faustyna, Jowity, Georginy

Pogoda: Warszawa Dziś

temp. -2°C

Iwan Wyrypajew: Nigdzie nie pasuję

2010-02-07 | Ostatnia aktualizacja: 21:33 | Komentarze: 0 | skomentuj

Pogoda

POLSKA

Środa 2012-02-15

temp. min -14°C max. 3°C
opady: umiarkowane opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Pan chyba po prostu wierzy w przeznaczenie?

Tak. A jest w tym coś złego?


Jednocześnie w swoich obrazach kreśli pan granicę między miastem a wsią. Dlaczego?

Bo ta różnica istnieje, sam czuję w sobie prowincjonalność. Chciałbym w sobie zachować cząstkę ludowej przyzwoitości i prostej wiary. Odbierać moralność jako coś naturalnego.


Moskwę przedstawia pan jak miasto-potwora.

Boję się jej monumentalizmu. Ona jest jak wielki dom, w którym nikt nie czuje się u siebie. A w gruncie rzeczy tam panuje prawdziwie prowincjonalna mentalność, mimo że wszystko bardziej się błyszczy i migocą tysiące światełek. Bo Rosjanie wciąż mają kompleksy, które rozrywają ich od środka.


Skąd się one biorą?

Z braku poczucia własnej wartości. Dusi się w nas rosyjska, szeroka dusza. Mamy przeświadczenie, że zostaliśmy stworzeni do wyższych celów, ale nie wierzymy, że cokolwiek możemy zrobić. Zwykli mieszkańcy kraju są odizolowani i nie uczestniczą w życiu społecznym. Gdziekolwiek pojedziemy, czujemy się obco, jakbyśmy byli gorsi. Ale też podobnych ludzi widzę w Londynie, Nowym Jorku. Żyjemy w świecie, w którym niemal wszyscy udają kogoś, kim nie są.


A pan?

Ja też. Borykam się z wieloma problemami i kompleksami. Ale z drugiej strony nie mogę się skarżyć. Odkryłem, że w domu mam wszystko, czego mi potrzeba. Jest mi dobrze na świecie. Zajmuję się swoją pracą, kocham swoją kobietę i nie uczestniczę w życiu Moskwy.


Czy artysta rzeczywiście może tak uciec w prywatność?

Żyję życiem Rosjan, jestem przecież dramaturgiem. Ale co innego myśleć o problemach zżerających ludzi, a co innego rozpuścić się w szaleństwie i uwierzyć, że polityka jest jakąś rzeczywistością. Nie chcę skupiać się na zjawiskach społecznych.


Jednak nazywa pan siebie przedstawicielem ostatniego pokolenia skrzywdzonego przez miniony system.

Nie sam komunizm, lecz nagła transformacja wydarła nam grunt spod nóg. Przy nas bardzo szybko skończyła się epoka. W ciągu miesiąca nagle przestało istnieć życie, jakie znaliśmy, i społeczeństwo komunistyczne, do którego przywykliśmy. Zniknęły wszelkie moralne punkty odniesienia. Matka uczyła mnie, że nie należy chwalić się pieniędzmi albo budować kariery na oszustwach i podkopywaniu pozycji innych. Nagle okazało się, że dzięki łamaniu tych zasad powstają największe fortuny, a bogactwo wyznacza życiowy sukces. Ludzie w Rosji nie byli gotowi na tak gwałtowną zmianę, stali się w pewnym sensie dzicy.


Ciągle odczuwa pan skutki transformacji?

Najgorsze były lata 90. Nie było wiadomo, co jest jeszcze słuszne, a co już nie. Wszystkiego uczyliśmy się od nowa, po omacku. Pewnie miną dekady, nim wyjdziemy na prostą, a wciąż nie mamy pewności, czy podążamy w dobrym kierunku. Ale przynajmniej zaczął się czas nadawania rzeczom właściwych znaczeń i sensów.

Rozmawiał Krzysztof Kwiatkowski / "Newsweek Polska"
Źródło: Dziennik.pl
« poprzednia123następna »

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Najnowsze wideo

    Walentynki w
Dziennik.pl Walentynki w Dziennik.pl

    Najczęściej komentowane