Zygmunt Kotek (Kazimierz Kaczor) kontra Zdzisław Kołek (Jerzy Kryszak). Najlepsi antagoniści od czasów Cześnika i Rejenta. Kotek i Kołek w jednym stali domku przy ulicy Alternatywy 4: Kotek pod 9-tką i Kołek - także pod numerem 9. Dźwigowy i lekarz, których omyłkowe zakwaterowanie do jednego lokalu stanie się przyczyną lawiny nieporozumień, niesnasek, docinków, a nawet stawiania muru granicznego... Pogodzi ich dopiero przesyłka z cenną zawartością (kawą, kakao, a nawet proszkiem do prania) nadesłana przez Adwentystów Dnia Siódmego. I to z samej Alaski.


Jan Oborniak (Mariusz Benoit), literat, mieszkaniec Skórca ("skórcybyk", jak o sobie mawiał bohater "Zmienników"). Autor bestsellerowego "Krzyku ciszy", który zaczynał się tak "Marian z wściekłością kopnął zardzewiałą puszkę po konserwach. Potoczyła się z brzękiem. Przez kretyńską, szczeniacką brawurę stracił swoją przepustkę do kantyny". Pomyłkowo uśmiercony, wrócił do życia jako własny brat, Maciek. Komedia pomyłek, który był mimowolnym uczestnikiem, stać się miała dlań inspiracją do napisania "Roku w grobie" (aluzja do antysolidarnościowej książki Romana Bratnego "Rok w trumnie" z 1983 roku).


Wesoły Romek (Zbigniew Bartosiewicz) Jeden z najweselszych bohaterów "Misia", który wziął się znikąd, czyli - jak powiedzielibyśmy dzisiaj - z castingu. Swą obecność na ekranie zaznaczył śpiewająco. Któż z nas nie pamięta jego popisowego numeru "Dzień dobry, cześć i czołem! Pytacie, skąd się wziąłem? Jestem Wesoły Romek, mam na przedmieściu domek, a w domku wodę, światło, gaz! Powtarzam zatem jeszcze raz: jestem Wesoły Romek! Mam..."? Nie pamiętacie melodii? Zatem posłuchajcie jeszcze raz.


Henio i jego brat (Zbigniew Zamachowski), bracia, z zawodu obibocy i cwaniacy. U serialowych "Zmienników" goszczą zaledwie trzykrotnie (odcinki "Ceny umowne", "Podróż sentymentalna" i "Pocałuj mnie Kasiu"), ale za to jak! Omal nie puszczają Warszawy z dymem, deklamują z przejęciem "podchodzącą książkę" - "Pana Tadeusza", a na kursie jazdy ustępują jezdni mknącej z prędkością światła taksówce 1313 z uprowadzonym Jackiem Żytkiewiczem w środku.


Wacław Jarząbek (Jerzy Turek), trener drugiej klasy. Usłużny pomagier Ryszarda "Misia" Ochódzkiego, który swoje wiernopoddaństwo najdoskonalej ujął deklamowanym do szafy peanem: "Czasem aż oczy bolą patrzeć, jak się przemęcza dla naszego klubu prezes Ochódzki Ryszard, naszego klubu „Tęcza”. Ciągle pracuje! Wszystkiego przypilnuje! I jeszcze inni, niektórzy, wtykają mu szpilki. To nie ludzie - to wilki! To mówiłem ja - Jarząbek Wacław, trener drugiej klasy. Niech żyje nam prezes sto lat!".


Parówkowy skrytożerca (któremu oczywiście mówimy nie!). Niecny postępek uprowadzenia drogocennego rekwizytu spożywczego - parówek! prawdziwych! w baraniej kiszce! z cielęciny!, którego ze względu na oczywiste problemy aprowizacyjne odzyskać łatwo się nie dawało, był przyczynkiem pewnej tyrady (wyśmienitej parodii partyjnych wystąpień, nawiasem mówiąc).

Oto wyjątki: "Zniknięcie tych parówek spowodowało niemały zamęt" (uniemożliwiło realizację kluczowej sceny w "Ostatniej paróweczce Hrabiego Barry Kenta") "te zniknięte parówki zewrą jeszcze bardziej nasze szeregi. My wszyscy stoimy twardo na gruncie pryncypialnego sposobu planowania, które pozwólcie, że przypomnę w konkretnym zarysie. Oszczędność powinna się dewizą w życiu publicznym i gospodarczym (...). To wszystko każe nam powiedzieć mocno i stanowczo... parówkowym skrytożercom mówimy NIE!".

Gwoli ścisłości przypomnijmy, że parówki uprowadził, a potem do spółki z Misiem skonsumował producent "Ostatniej paróweczki", Jan Hochwander (Krzysztof Kowalewski).


Miś na miarę naszych możliwości, czyli spryciarz i kanciarz, uwodziciel i amator kadzenia Ryszard Ochódzki (Stanisław Tym). Miś, któremu czułe na kobiece wdzięki oczko się nie odlepiło. Miś o całkiem niemałym rozumku, który fortelem (i zamianą miejsc z sobowtórem, mistrzem węglarskiego fachu, Stanisławem Paluchem) o długość wyprzedzi eksżonę w maratonie do Londynu po zdeponowaną w jednym z tamtejszych banków małżeńską fortunę. Złośnik, głuptasek i zazdrosna świnka (o, skądinąd, największego głuptaska w filmie "Miś" - Aleksandrę Kozeł).


Pierwszy robot kolejkowy Ewa 1. Odpowiedź na największy problem, z którym borykały się gospodynie domowe czasów kryzysu i nie tylko w "Alternatywach 4" - niekończące się kolejki. Najwiekszą wadą prototypu była jego całkiem ludzka przypadłość: otóż Ewa 1 często w kolejce traciła głowę... Ojcem wynalazku był szalony wynalazca Krzysztof Manc (Jerzy Bończak), do szaleństwa zresztą zakochany w Ewie Majewskiej, striptizerce. Z myślą o ukochanej - pracującej bardzo niezdrowo, bo w przeciągach i chmurach dymu papierosowego - chciał skonstruować pierwszego robota do rozbierania sie na scenie. Efekty jego prac giną w pomroce dziejów...


Bareja miał słabość do zabaw z płcią. Wystarczy przypomnieć mężczyznę udającego w "Misiu" matkę dzieciom, która straciła włosy wskutek używania szamponu "Samson". Albo samego Bareję, który w "Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz" zagrał przykładną żonę z okna nawołującą męża do konsumpcji sznycla...

Jednak najbardziej znanymi filmowymi transwestytami PRL-u (z przymusu dodajmy), byli Kasia Piórecka - Marian Koniuszko (Ewa Błaszczyk) i Stanisław Maria Rechowicz - Marysia (Wojciech Pokora).

Przebieranki w kobiece ciuszki i udawanie pomocy domowej wymusiło na Rechowiczu niesłuszne oskarżenie o kradzież dzieła sztuki, natomiast Kasia dokleja sobie wąsy i obniża głos, aby móc siąść za kółko taksówki.

Warto dodać, że te barejowe igraszki z płcią w "Poszukiwanym, poszukiwanej" (1972) o dobre dziesięć lat wyprzedziły przebranego za "Tootsie" (1982) Dustina Hoffmana, a o dwadzieścia - ucharakteryzowanego na dobrotliwą "Panią Doubtfire" Robina Williamsa.


Stanisław Anioł (w tej roli niezrównany i jedyny Roman Wilhelmi) Pamiętacie piosenkę ku jego czci? "Nad wszystkim czuwa gospodarz domu, nie da on krzywdy zrobić nikomu" ...owszem nie da, a tylko zorganizuje szpiegowanie sąsiadki-striptizerki, będzie dbał o kolorystyczne dopasowanie zasłon, aby żółte i brązowe nie gryzły się z zielonymi (wszak wygląda to razem, jak... w lesie), a niewychylającego za kołnierz Balcerka, pod groźbą odwyku, zmusi do wzięcia łopaty w ręce. Wzorowy cieć budynku przy Alternatywy 4... Napisaliśmy "cieć"? O, przepraszamy - oczywiście "gospodarz domu".