Często mówi się, że naczelnym tematem autora okrzykniętego arcydziełem "Zimowego snu" jest samotność. Bardziej precyzyjnym terminem będzie chyba jednak wyobcowanie. Tak jak protagonista "Uzaka" doświadczał "pustki życia w wielkim mieście", tak bohater "Dzikiej gruszy" mierzy się z podobną alienacją kulturową na prowincji, gdzie niechętnie wraca po studiach pedagogicznych, wyposażony w wiedzę, ale i nabyte w pakiecie poczucie wyższości nad lokalną społecznością.

"Gdybym był dyktatorem, zrzuciłbym na to miejsce pieprzoną bombę atomową", pomstuje Sinan (ciekawy Doğu Demirkol o aparycji młodego Patricka Dempseya), którego imię nie bez przyczyny brzmi prawie jak mitycznego Sinona, wojownika Achajów znanego z podstępu umożliwiającego wprowadzenie "konia trojańskiego" za mury Troi.

Takim przewrotnie rozumianym "koniem trojańskim" Sinana, aspirującego pisarza, jest książka, którą próbuje wydać - złożona z osobistych wspomnień i cokolwiek niepopularnych refleksji tytułowa "Dzika grusza", coś pomiędzy zbiorem esejów i opowiadań, "metapowieść", jak sam ją określa. Słowem, pozycja o walorach artystycznych niekoniecznie cenionych w konserwatywnym, zmaskulinizowanym środowisku.

Stąd też burmistrz, pozornie otwarty i pomocny, wymiguje się od sfinansowania książki, która nie jest poradnikiem turystycznym. Podobnie argumentuje okoliczny biznesmen, chełpiący się nieukończeniem żadnej szkoły, od którego Sinan słyszy, że "edukacja to ważna rzecz, ale tu jest Turcja". I tak bohater odbija się od drzwi do drzwi, coraz bardziej rozczarowany i zgorzkniały, zaś film Ceylana, złożony z ciągu spotkań, rozmów i wyrzutów, układa się w ni mniej, ni więcej, jak właśnie melancholijną "metapowieść". Przewlekłe dysputy, podczas których Sinan przyjmuje przeważnie postawę pasywno-agresywną - nie tylko wobec potencjalnych sponsorów, ale i dwóch młodych imamów czy szkolnej miłości w przeddzień jej poddańczego zamążpójścia - w ogóle się nie dłużą, niczym w najlepszej literaturze.

Koń trojański pojawia się także w filmie zupełnie niemetaforycznie, pod postacią pomnika w rodzinnej miejscowości Sinana, Çanakkale, położonej opodal autentycznych ruin Troi. Kiczowaty monument, powstały na potrzeby hollywoodzkiej superprodukcji z Bradem Pittem, przyniósł rozgłos miastu, ale bynajmniej nie rozwiązał problemów ekonomicznych regionu.

Sinan woli jednak przyglądać się drzewom niż pomnikom i "chwytać chwile" zamiast rozpamiętywać historię. Przy swoim młodzieńczym zblazowaniu nigdy tego nie przyzna, ale wrażliwość odziedziczył po ojcu, Idrisie, nauczycielu w podstawówce, niegdyś szanowanym członku społeczności, który poprzez uzależnienie od hazardu popadł w długi i utracił zaufanie rodziny. Co gorsza - w oczach syna - Idris, bodaj najbliżej związany emocjonalnie z wiernym psem, "jedynym, który go nie ocenia", zdaje się tym kompletnie nie przejmować. Przy każdej okazji wymyka się na wieś, gdzie literalnie oddaje się "orce na ugorze", mozolnie próbując - wbrew logice i opiniom miejscowych - stworzyć zieloną oazę na nieprzyjaznym gruncie.

Sinan pozornie gardzi ojcem, ale w przypływie szczerości wyznaje matce, że wolałby, aby ten w dzieciństwie go bił - bo wtedy przynajmniej wykazałby mu jakieś zainteresowanie. Jednak w miarę jak chłopak na powrót "zadomawia się" w Çanakkale, jego niechęć tak wobec ojca, jak i ojcowizny, stopniowo ustępuje. Nie bez oporów, ale Sinan powoli zaczyna dostrzegać przestrzeń między skrajnościami, między idealistycznym buntem i zdroworozsądkowym konformizmem. Zaczyna pojmować, że pogodzenie z losem, a nawet płynięcie z prądem, nie zawsze jest równoznaczne z rezygnacją z siebie. "Jest więcej niż jedna rzeczywistość", słyszy bohater od słynnego lokalnego prozaika Suleymana.

Pięknie sfotografowana przez Gökhana Tiryakiego "Dzika grusza" też zderza ze sobą różne rzeczywistości, konfrontując stare z nowym, liryzm z pragmatyzmem, "szczegół" z ogółem. To opowieść o specyfice Turcji, ale i o problemach ponadnarodowych, uniwersalnych. W kontekście ostatnich wydarzeń na naszym rodzimym poletku, jak strajk nauczycieli czy rządowe wstecznictwo pchające nas w kierunku państwa wyznaniowego, nie sposób nie pomyśleć o tych, dla których "edukacja to ważna rzecz, ale tu jest Polska".

"Dzika grusza", Turcja 2018, reż. Nuri Bilge Ceylan, dystrybucja: Nowe Horyzonty