Dziennik Gazeta Prawana logo

"High-Rise": Wieżowiec z piasku. RECENZJA

15 kwietnia 2016, 08:25
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
High-Rise
High-Rise/Media
"High-Rise" to złośliwy portret przedstawicieli elity czasów thatcheryzmu.

Ben Wheatley zaprasza nas na dekadencką orgię odbywającą się w pewnym londyńskim wieżowcu. Widoczna w ukazywaniu ekscesów barokowa przesada łączy się w "High-Rise" z zaangażowaniem politycznym. Rewelacyjnym pomysłem Wheatleya było zwłaszcza wzbogacenie scenariusza – inspirowanego powieścią J.G. Ballarda – o odniesienia do rządów Margaret Thatcher. Dzięki temu, choć akcja "High-Rise" toczy się w przeszłości, przypominamy sobie, że dziś wciąż żyjemy w świecie aksamitnego darwinizmu zaprojektowanym między innymi przez Żelazną Damę.

Brytyjski film robi największe wrażenie w swoich początkowych partiach, gdy eksponuje pierwsze rysy na pozornie idealnym wizerunku mieszkańców wieżowca. Wheatley z wyśmienitą ironią portretuje zarówno przepełnionych poczuciem bezkarności przedstawicieli lokalnej elity, jak i nabrzmiałych frustracją mieszkańców niższych pięter budynku. Nad "High-Rise" przez cały czas unosi się także nastrój tymczasowości, dzięki któremu wiemy, że warunkująca status jednych i drugich niepisana umowa w każdej chwili może zostać zerwana.

Cierpliwe oczekiwanie na degrengoladę okazuje się znacznie ciekawsze niż obserwowanie samego procesu destrukcji ekranowego świata. Mniej więcej w połowie intrygi "High-Rise" wytraca swój początkowy impet, a w pastwieniu nad zezwierzęconymi bohaterami staje się bezproduktywny i jałowy. W tych momentach łatwo zatęsknić za "Wadą ukrytą" Paula Thomasa Andersona. W adaptacji powieści Thomasa Pynchona równie gorzką opowieść o wynaturzeniu pewnej utopii do samego końca udało się utrzymać w tonie anegdoty opowiadanej od niechcenia przez rozweselonego ćpuna. Wheatley jest intrygującym twórcą, ale nie ma w sobie błyskotliwości i narracyjnej swady Andersona.

Potęgujące się zniecierpliwienie wynagradza nam dopiero błyskotliwy finał. Ostatnie sceny "High-Rise" przypominają pesymistyczny rewers "Poważnego człowieka". W filmie braci Coen mały chłopiec, dzięki swej nonszalancji i wrodzonemu luzowi, jako jeden z nielicznych był w stanie przetrwać zagładę świata ojców. U Wheatleya analogiczny bohater nie uczy się natomiast na błędach dorosłych i w pełni ulega czarowi drapieżnego kapitalizmu. Czyżby brytyjski reżyser drwił w ten sposób z premiera Camerona, który chętnie przyznaje się do fascynacji Lady Thatcher? 

High-Rise | Wielka Brytania 2015 | reżyseria: Ben Wheatley | dystrybucja: M2 Films | czas: 119 min | w kinach od 15 kwietnia

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj