Dziennik Gazeta Prawana logo

"Dziewczyny": Terapia śpiewem (nie tylko dla fanów Belle & Sebastian)

12 grudnia 2014, 09:22
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Dziewczyny
Dziewczyny/Media
W "Dziewczynach" łatwo można się zakochać. Film Stuarta Murdocha jest jednocześnie nieśmiały i nonszalancki, a emocjonalną szczerość łączy ze znakomitym wyczuciem stylu.

Choć reżyser opisuje czasy współczesne, ostentacyjnie manifestuje swoje przywiązanie do mody retro. Dzięki temu kostiumy bohaterów i elementy scenografii wyglądają, jakby zostały wykradzione wprost z planu dowolnego filmu Nowej Fali. Charakterystyczna dla filmu Murdocha estetyzacja otaczającej rzeczywistości nie jest jednak tylko artystycznym kaprysem. W strategii reżysera widoczna pozostaje tęsknota za kinem, które – przy poważnym traktowaniu bohaterów – emanuje lekkością, pozostaje świadome własnej atrakcyjności i w skuteczny sposób wdzięczy się do widza. Dzięki temu "Dziewczyny" przypominają hipsterską wersję musicalu "Kobieta jest kobietą", film ze scenariuszem, który Jean-Luc Godard mógłby naszkicować na serwetce ze Starbucksa.

Trudno uwierzyć, że tak konsekwentna stylistycznie wizja może być dziełem debiutanta. W "Dziewczynach" widać jednak erudycję reżysera wyglądającego na uważnego widza filmów Wesa Andersona czy Richarda Ayoade. Zanim Murdoch chwycił zresztą za kamerę, przez lata święcił triumfy jako lider indiepopowego zespołu Belle & Sebastian. Na pewnym etapie kariery muzyk nagrał również konceptualny album "God Help the Girl", który z założenia miał stanowić inspirację dla przyszłego filmu. Choć zmieniły się środki wyrazu, Murdoch pozostał wierny wypracowywanej przez lata wrażliwości. W swych piosenkach od dawna szkicował przecież portrety nastolatek zmagających się z kryzysem tożsamości, lękiem o własną przyszłość czy rozterkami sercowymi. W opowiadanej na ekranie historii potrafił zachować także – dobrze znany z piosenek Belle & Sebastian – ton oparty na delikatności i subtelnej ironii.

Łącznikiem między muzyczną i filmową aktywnością Murdocha pozostaje także nienachalny autobiografizm. Losy Eve – która zakłada zespół muzyczny, by okiełznać trawiącą ją depresję – stanowią wariację na temat początków muzycznej kariery reżysera. Logicznym następstwem skonstruowania takiej właśnie fabuły było wpisanie jej w konwencję musicalu. Bohaterowie "Dziewczyn" przechodzą z mowy na śpiew w momentach, gdy szukają ujścia dla silnych emocji, chcą wyrazić swój sprzeciw bądź zaczarować otaczającą rzeczywistość. Zupełnie jak Murdoch traktują więc obcowanie ze sztuką jako niezawodną formę terapii i inspirację do twórczego przekształcania własnych traum. Znakomite "Dziewczyny" mają w sobie moc zdolną zapewnić widzowi jednakowo silne katharsis.

DZIEWCZYNY| Wielka Brytania 2014 | reżyseria: Stuart Murdoch | dystrybucja: VUE Movie Distribution | czas: 111 min

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj