Dziennik Gazeta Prawana logo

"Noe: Wybrany przez Boga": Aż dziw, że nie idzie na dno [RECENZJA]

28 marca 2014, 15:54
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Noe: Wybrany przez Boga
Noe: Wybrany przez Boga/Paramount Pictures
Noe jest równocześnie wybrańcem, szaleńcem i narzędziem w rękach Boga. Grający go Russell Crowe buduje Arkę w taki sam sposób, w jaki Aronofsky konstruuje swój film: sięga po elementy toporne i grubo ciosane. Aż dziw, że całość nie idzie na dno.

Darren Aronofsky zrealizował swój kosztowny apokryf używając wszystkich technik, które doskonalił przy poprzednich filmach. Ze "Źródła" pożycza grę żywiołów i opartą na efektach komputerowych kosmiczną fantazję, a z "Requiem dla snu" powtarzające się obrazy-sample, będące częścią wizji Noego. Sceny narodzin świata, zrealizowane przy użyciu fotografii poklatkowej, mają w sobie intensywność tanecznych sekwencji z "Czarnego łabędzia". "Noe" to projekt otwarcie megalomański. Lakoniczna biblijna opowieść o ostatniej sprawiedliwej rodzinie na Ziemi została rozdęta do rozmiarów katastroficznego widowiska. Może najwyższy czas, żeby zacząć mierzyć reżysera inną miarą: odpiąć mu metkę autora i uznać za Rolanda Emmericha z ambicjami.

Poznajemy Noego, kiedy spaceruje po raju utraconym. Świat został zredukowany do kamieni, popiołu i żwiru, a życie codzienne jest walką o przetrwanie. Bohaterowie mieszkają pośród krajobrazu złożonego z rupieci i odpadków rodem z "Mad Maxa" Millera. Kain zabijając Abla uruchomił domino i niemal wszyscy unurzani są dziś w nieprawości. Starotestamentowy Bóg nie przebiera w środkach i niebawem zatopi tych, którzy nie dostaną się na Arkę. Praca Noego będzie trudna, wszak legion zdegenerowanych bezbożników pod wodzą Tubal-Kaina (Ray Winston) również pragnie miejsca na jego statku. W wypełnieniu woli Stwórcy pomogą jednak Noemu Strażnicy, będący ognistymi olbrzymami spętanymi w kamienno-glinianą formę (niektórym mogą przypominać skalnych Gigantów z "Hobbita" Jacksona).

"Noe" jest bodaj pierwszym od czasu "Pasji" Gibsona z 2004 roku dużym filmem biblijnym. Gibson pokazał mękę Chrystusa w sposób równie poważny, jak Aronofsky dzieje Noego, ale zrezygnował z ekstrawaganckich pomysłów. Darren Aronofsky z kolei bez żenady porusza się po obszarze filmowej grafomanii. Wieki temat próbuje wzmocnić maksymalizacją doznań: pojawiają się jazdy kamery, chwytające w totalnym planie świat przed potopem; pieczołowicie wprowadzone do opowieści narkotykowe sceny wizyjne oraz mistyczny Matuzalem (Anthony Hopkins), będący najstarszym człowiekiem, jaki kiedykolwiek żył.

Całą recenzję Sebastiana Smolińskiego czytaj w portalu Stopklatka.pl>>>

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj