Dziennik Gazeta Prawana logo

"Pieta": Kim Ki-duka powrót na salony

31 października 2013, 10:46
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Pieta – reż. Kim Ki-duk
Pieta – reż. Kim Ki-duk/Media
Za sprawą "Piety" Nikifor światowego kina powraca na salony. Kim Ki-duk, genialny samouk i przewrażliwiony kabotyn w jednym, potwierdza pozycję pupila światowej krytyki filmowej.

Chociaż twórca "Krokodyla" słynie z realizowania niskobudżetowych filmów artystycznych, jego historia układa się we wzór rodem z hollywoodzkich biografii. Kilka lat temu Kim Ki-duk przegrał walkę z depresją i przerwał obiecującą karierę. Zamiast harować na planie filmowym, zaszył się w górskiej chacie nieopodal Seulu. Swoje doświadczenia z tamtego okresu zawarł w dokumencie "Arirang". Filmem nawiązującym do koreańskiej piosenki ludowej Kim Ki-duk wyśpiewał sobie nagrodę Un Certain Regard na festiwalu w Cannes. Sukces uspokoił wewnętrzne demony i pozwolił reżyserowi na powrót do pracy.

"Pieta" – pierwsza fabuła zrealizowana przez Kim Ki-duka po kilkuletniej przerwie – miała odpowiedzieć na pytanie o jego rzeczywistą formę. Efekt przeszedł najśmielsze oczekiwania. Koreański reżyser znokautował konkurencję i – dzięki zdobyciu Złotego Lwa na festiwalu w Wenecji – odniósł największy sukces w karierze. Krzepiący mit ma jednak w sobie fałszywą nutę. Melodramatycznie ckliwa i ostentacyjnie brutalna "Pieta" nie zasługuje na towarzyszący jej podziw. W porównaniu z arcydziełami pokroju "Wyspy" i "Pustego domu" sprawia wrażenie nie do końca udanego eksperymentu.

W świecie Kim Ki-duka na pewno nie zmieniło się jedno: po obejrzeniu filmu wciąż nie chcielibyśmy zostać psychoanalitykiem reżysera. "Pieta" roi się od wyjętych z koszmarnego snu erupcji przemocy i scen przypominających ilustracje z podręcznika seksualnych perwersji. Dość powiedzieć, że w pewnym momencie filmu główny bohater gwałci kobietę podającą się za jego matkę. By uzasadnić swoje zachowanie, tonem oprycha z B-klasowej szmiry cedzi:

Równie dziwaczne koncepty nie powinny być dla fanów reżysera żadnym zaskoczeniem. Kim Ki-duk już dawno udowodnił, że pozostaje za pan brat z estetyką szoku. W swoich najlepszych filmach potrafił doskonale wyważyć proporcje między brutalnością a liryzmem. Przy okazji koreański twórca nie rościł sobie pretensji do społecznego zaangażowania i uniwersalizowania osobistych odczuć. Poczucie gniewu i niezgody na rzeczywistość wypływało prosto z jego wnętrza. Zatrzymywało się na granicy ekshibicjonizmu, by wstrząsać widza swą niepokojącą szczerością.

W podobny sposób trudno byłoby mówić o "Piecie". Film Kim Ki-duka wydaje się mocno zakorzeniony w otaczającej rzeczywistości. Umieszczenie akcji w środowisku mafijnych egzekutorów długów wygląda na oczywiste nawiązanie do szalejącego w świecie kryzysu finansowego. Religijne odniesienia, wyeksponowane już w tytule, każą potraktować "Pietę" jako wyznanie kaznodziei nawołującego słuchaczy do przewartościowania miałkiego życia. Kim Ki-duk doskonale wie, że nie do twarzy mu w takich szatach. Być może właśnie dlatego w "Piecie" miesza wątki biblijne z wpływami buddyjskimi, a formułę moralitetu wpisuje w ramy kina eksploatacji. Wytwarzająca się przy tej okazji gmatwanina sensów prowadzi interpretatora na manowce i każe przyznać mu się do bezradności. Co jednak, jeśli w ten sposób "Pieta" maskuje tylko swoją intelektualną pustkę? Jurorzy zeszłorocznego festiwalu w Wenecji uznali, że najbezpieczniej będzie zignorować to kłopotliwe pytanie.

PIETA | Korea Południowa 2012 | reżyseria: Kim Ki-duk | dystrybucja: Aurora Films | czas: 104 min

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj