"Miłość" to bohaterstwo przez rezygnację

W szafowaniu w recenzjach epitetami typu "wybitny" czy "znakomity" dewaluuje się odrębność tytułów autentycznie wielkich, których pojawienie się na ekranach jest świętem. To przypadek "Miłości" Michaela Hanekego.

wróć do artykułu
  • ~Katarzyna Strączek
    (2012-11-02 21:12)
    Po przeczytaniu mogę napisać tylko jedno: WYBITNY tekst o wybitnym filmie. Coś więcej niż recenzja, rodzaj eseju, prawdziwa literatura. Czytając, przypominały mi się obrazy Bieńczyka z nagrodzonej Nike "Księgi Twarzy"...
  • ~Vi
    (2012-11-13 13:49)
    A mi się zupełnie recencja nie podobała, pseudointelektualny bełkot. Fillm natomiast dobry, na pewno skłania do refleksji i budzi wiele skrajnych emocji.
  • ~Rom
    (2012-11-14 00:38)
    Absolutnie fantastyczny film, takaż recenzja mistrza Macieja.
  • ~micho
    (2012-12-08 20:42)
    Widziałem film i mam wrażenie, że recenzent pisze o czyms zupełnie innym. Cóz to za cyniczny bełkot?! Film godny obejrzenia i godnej refleksji. recenzja zupełnie niegodna tego utworu. Zalecam obejrzenie jeszcze raz, tyle że w spokoju i bez polityczno poprawnych uprzedzeń.
  • ~ivy
    (2012-12-14 20:54)
    Byłam niedawno w ośrodku w Toruniu, gdzie przebywają osoby całkowicie sparaliżowane. Kiedy obejrzałam film Haneke, przypomniałam sobie tamtą wizytę i raptem tamto miejsce wydało mi się optymistyczne i radosne. Tam terapeuci i bliscy chorych zajmują się nimi RAZEM... o ileż jest łatwiej. Dlaczego bohaterowie, którzy mieli taką dobrą relację między sobą, nie potrafili zbudować takiej relacji ze swoją córką? Znam wiele osób, które opiekowały się sparaliżowanymi bliskimi - nie było to tragiczne, bo nie byli sami. Nie rozumiem, dlaczego bohaterowie byli tak całkowicie sami. Nie rozumiem też, jak Anna mogła skazać swojego męża na samotne opiekowanie się nią w domu...