Dziennik Gazeta Prawana logo

Podrasowany "Karate Kid"

22 września 2010, 15:13
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Karate Kid
Karate Kid/AP
Tytułowy Karate Kid jest czarny nie biały, przeprowadza się do Pekinu nie do Kalifornii, jest trochę młodszy i nie trenuje karate tylko kung-fu, ale tak naprawdę to ten sam film, tylko współcześnie podkolorowany.

12-latek przeprowadza się z mamą do Chin. Nie zna języka i tęskni za domem, ale szybko wpada mu w oko pewna skrzypaczka. Niestety, on wpada w oko - choć w zupełnie innym kontekście - szukającym zaczepki nastolatkom, przy okazji świetnie znających kung-fu. Z opresji wybawia go pan Han (niezły Jackie Chan), który postanawia wdrożyć Dre w tajniki wschodniej sztuki walki. Oczywiście przy pomocy własnych, mocno niekonwencjonalnych metod.

Obraz Haralda Zwarta jest dość wierną kopią oryginału. Nie jest to remake 1 do 1, ale reżyser postarał się, by to, co najważniejsze zostało nienaruszone. Wiele scen stanowi więc wariację tego, co znamy z produkcji z 1984 roku. Zamiast zepsutego kranu, mamy zepsuty prysznic, zamiast woskowania auta, wieszanie kurtki, a żona i syn pana Hana umierają nie w wyniku komplikacji przy porodzie, lecz podczas wypadku samochodowego. Jest też legendarna scena z muchą, choć w tym przypadku pokazana z przekąsem. Trzon opowieści pozostał jednak ten sam. Chłopak postanawia wziąć udział w turnieju kung-fu, by zaimponować dziewczynie i niechętnemu ich przyjaźni ojcu, a przy okazji utrzeć nosa nękającym go chuliganom. W trenerze znajduje natomiast mentora i przyjaciela. Sprytnym zabiegiem było obniżenie wieku bohatera, dzięki czemu film w dużej mierze zachował swą dziecięca niewinność.

Wykorzystując z kolei lokalizację, Zwart ozdobił swe dzieło kilkoma ślicznymi pocztówkami z Chin - tych tradycyjnych (stare świątynie) i nowoczesnych (stadion olimpijski), pobieżnie przybliżając również kulturę wschodu (pojawia się teatr cieni i poszukiwanie chi), dzięki czemu nowy "Karate Kid" nabiera kolorytu i zyskuje na efektowności. Znakomicie pokazane są również sceny walki, szczególnie ta w blasku samochodowego reflektora oraz turniejowe pojedynki do dźwięków "Higher Ground" Red Hot Chili Peppers. Jedyny zarzut to mocno przesadzony dramatyzm w finałowej rozgrywce. Nie można zapomnieć o synu Willa Smitha i Jady Pinkett. Jadenowi należą się gromkie brawa za naprawdę wyluzowaną, zabawną i przekonującą kreację. Widać, że młody odziedziczył aktorski talent po tacie, a wdzięk po mamie. Nowy "Karate Kid" nie jest tak ujmujący jak oryginał, stracił nieco ze swej prostoty, wciąż niesie jednak uniwersalne przesłania, które niewątpliwie trafią do współczesnych dzieciaków.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło megafon.pl
Tematy: karate kid
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj