Zapytana kiedyś przez dziennikarza, czy czuje się szczęśliwa, odpowiedziała, że czasami udaje jej się odnaleźć szczęście. "" – podkreśliła. Nigdy jednak nie brała szczęścia za pewnik. Urodziła się 1 czerwca 1926 r. w Los Angeles jako Norma Jeane Mortenson. Jej matką była Gladys Pearl Baker, montażystka z Hollywoodzkiej Wytwórni Filmowej Consolidated Film Industries. Ojca nigdy nie poznała. Z powodu problemów psychicznych matki wychowywała się w sierocińcu i rodzinach zastępczych. Tam prawdopodobnie doświadczyła molestowania seksualnego i przemocy psychicznej.
Ponure realia, w jakich dorastała Norma, spowodowały, że zaczęła uciekać w świat wyobraźni. Najchętniej bawiła się w dom, bo dzięki temu mogła przenieść się na chwilę do bezpiecznej przystani, której łaknęła. "" – wspomniała w rozmowie z magazynem "Life" z 1962 r.
Kiedy miała 16 lat, przybrana rodzina zaaranżowała dla niej małżeństwo. Jej mężem został 21-letni James Dougherty, który wkrótce wstąpił do marynarki wojennej. Norma zaś rozpoczęła pracę w fabryce samolotów. W 1945 r. zastał ją tam fotograf David Conover, który zasugerował, że powinna zostać modelką. Jej małżeństwo chyliło się już wtedy ku upadkowi i liczyła się z tym, że niebawem zostanie bez środków do życia. Postawiła więc na karierę. Zaczęła od współpracy z Conoverem. Następnie przefarbowała włosy na platynowy blond, związała się z Blue Book Model Agency i została dziewczyną z okładek czasopism. W 1946 r. podpisała kontrakt ze studiem filmowym 20th Century Fox. W 1947 r. zadebiutowała na wielkim ekranie w "Dangerous Years" Arthura Piersona. Wtedy też zaczęła przedstawiać się jako Marilyn Monroe. "Norma jest złamana, miała okropne dzieciństwo i pragnie normalnego życia. Marilyn jest gwiazdą. Prawie nie myśli o swojej przeszłości i żyje życiem, o jakim wiele osób marzy. Te dwie osoby czasem się spotykają i potrafią być albo wrzodem na tyłku, albo totalnym słodziakiem. Ale obie są immanentną częścią mnie" – stwierdziła aktorka w 1960 r. na łamach "Marie Claire".
Asfaltowa dżungla
Rozkwit jej kariery przypadł na początek lat pięćdziesiątych. Zagrała wówczas m.in. "" Johna Hustona, "" Arthura Piersona i "Na krawędzi" Fritza Langa. Status utalentowanej aktorki komediowej zapewniły jej filmy "" Josepha M. Newmana, "Mężczyźni wolą blondynki" Howarda Hawksa oraz "Jak poślubić milionera" Jeana Negulesco. W styczniu 1954 r. Monroe poślubiła baseballistę Joego DiMaggio. Związek przetrwał zaledwie kilka miesięcy, a proces rozwodowy zbiegł się w czasie z rosnącym niezadowoleniem ze współpracy z 20th Century Fox, która kontrolowała każdy aspekt kariery aktorki. Dla Monroe, która coraz bardziej marzyła o złożonych, dramatycznych rolach, stało się to nie do zniesienia. Kiedy pewnego dnia szefostwo wytwórni podsunęło jej scenariusz kolejnej komedii "The Girl in Pink Tights", czara goryczy została przelana. Marilyn odrzuciła propozycję, a 20th Century Fox zawiesiło kontrakt z nią. "" – zwróciła uwagę, cytowana w książce "Marilyn na Manhattanie. Najradośniejszy rok życia" Elizabeth Winder.
Pomocną dłoń wyciągnął do niej zaprzyjaźniony fotograf Milton Greene, który zaproponował jej wspólny wyjazd do Nowego Jorku i założenie wytwórni Marilyn Monroe Productions. W listopadzie 1954 r. aktorka wprowadziła się do posiadłości Greene'a w Weston w stanie Connecticut. Kilka miesięcy później wynajęła apartament w hotelu przy Park Avenue i rozpoczęła studia w Actors Studio Lee Strasberga, gdzie spotkała m.in. Ellen Burstyn i Paula Newmana. Zajęcia napełniły ją wiarą we własne możliwości. Pod koniec grudnia 1955 r. renegocjowała warunki umowy z 20th Fox Century. W końcu mogła zacząć decydować o tym, w jakich filmach wystąpi. Na rezultaty artystycznej swobody nie trzeba było długo czekać. Rola piosenkarki Cherie w "" Joshui Logana zapewniła jej uznanie sceptycznych jak dotąd krytyków. "Wraz z deklaracją niepodległości w 1955 r. Marilyn stała się inną osobą. Zagrała Cherie, utrzymując się w tym delikatnym obszarze pomiędzy komedią a tragedią. A to najtrudniejsze, co można zrobić. Bardzo niewiele gwiazd kina to potrafi. Chaplin to umie. Garbo. I wiecie co? Myślę, że Marilyn ma w sobie coś z nich obojga – to pierwsza w pełni świadoma i autentyczna aktorka od czasów Garbo. Marilyn to kino w czystej postaci" – pisał biograf aktorki Maurice Zolotow, cytowany przez Winder.
W tamtym okresie aktorka zaczęła spotykać się z dramaturgiem Arthurem Millerem, którego po raz pierwszy spotkała kilka lat wcześniej na planie filmu "" Harmona Jonesa. Jak przyznała, była to miłość od pierwszego wejrzenia. "Nigdy nie zapomnę dnia, w którym powiedział, że powinnam występować na scenie. I śmiechu ludzi, którzy byli wokół nas. Ale on zaznaczył: +mówię bardzo poważnie+. Sposób, w jaki to powiedział, wskazywał, że był wrażliwą osobą i traktował mnie jako wrażliwą istotę. Trudno to opisać, ale to jest dla mnie najważniejsze" – stwierdziła w rozmowie z Georgesem Belmontem, opublikowanej w książce "Marilyn Monroe and the Camera". W lipcu 1956 r. Marilyn i Arthur pobrali się. Kilkanaście dni później aktorka rozpoczęła pracę na planie "Księcia i aktoreczki" Laurence’a Oliviera, gdzie często odwiedzał ją mąż. Jego uwagi na temat pracy Marilyn zapoczątkowały serię małżeńskich kłótni, a także poważny konflikt z reżyserem. Kiedy film ujrzał światło dzienne, okazał się finansową klapą i początkiem końca współpracy producenckiej Monroe z Miltonem Greene'em.
Pół żartem, pół serio
W 1959 r., zachęcona przez męża, zgodziła się wystąpić w komedii "Pół żartem, pół serio" Billy’ego Wildera. Rola Sugar Kane zapewniła jej kolejny sukces komercyjny oraz Złoty Glob dla najlepszej aktorki, ale stała w sprzeczności z jej ambicjami. Ostatnim obrazem ukończonym przed śmiercią Marilyn byli "Skłóceni z życiem" Johna Hustona wg scenariusza Millera. Ze względu na pogarszający się stan zdrowia aktorki praca na planie przeciągała się. Monroe – coraz bardziej samotna w małżeństwie i nieusatysfakcjonowana w życiu zawodowym – pogrążała się w uzależnieniu od środków nasennych, amfetaminy i alkoholu. Z Arthurem rozwiodła się w 1961 r. i bardzo szybko rozpoczęła pracę nad kolejnym filmem - "Something’s Got to Give" George’a Cukora. 19 maja 1962 r. urwała się z planu, aby zaśpiewać "Happy Birthday" prezydentowi Stanów Zjednoczonych Johnowi F. Kennedy’emu, z którym - jeśli wierzyć plotkom - miał łączyć ją romans.
5 sierpnia 1962 r. około godz. 3 w nocy została znaleziona martwa w swojej sypialni. Oficjalną przyczyną zgonu było przedawkowanie barbituranów. Zdaniem przyjaciół artystki - zupełnie przypadkowe. Szybko jednak zaczęły pojawiać się teorie spiskowe. Jedna z nich zakładała, że gwiazda popełniła samobójstwo. Inne z kolei, że w jej śmierć były zaangażowane osoby trzecie. FBI? CIA? Mafia? Służba? Lekarze? Żadnej z tych hipotez nie potwierdzono. "Była polem dzikich kwiatów, szczeniakiem dokazującym na podwórku, różowym, czerwcowym zachodem słońca. Była cudowna, a my nie mogliśmy przestać na nią patrzeć. Czy to był talent? Nie interesuje mnie to. To była magia. A później zniknęła. Czy jest z tego jakiś morał? Tak. Wszystko się kończy" – podsumował w jednym z wywiadów Marlon Brando.
Losy i osobowość Monroe do dziś pozostają inspiracją dla twórców. W 2009 r. w warszawskim Teatrze Dramatycznym Krystian Lupa zrealizował spektakl "Persona. Marilyn", w którym rozłożył na czynniki pierwsze mit ikony popkultury. "W przedstawieniu pokazujemy woltyżerkę jej osobowości. Sandra Korzeniak gra siebie prywatnie; aktorkę, która ma zagrać Marilyn Monroe, i Marilyn Monroe, która ma zagrać Gruszeńkę z +Braci Karamazow+. Biografowie piszą, że Marilyn marzyła o roli Gruszeńki. Grane postaci traktowała tak głęboko, że było to na pograniczu rozdwojenia jaźni. Te postaci były przyczyną jej emocjonalnego cierpienia i jednocześnie ratunkiem przed narastającą pustką" – powiedział Lupa, cytowany przez Dziennik Teatralny. Kilka dni temu nakładem wydawnictwa Znak Literanova ukazało się nowe wydanie biografii "Bogini. Tajemnica życia i śmierci Marilyn Monroe" autorstwa Anthony’ego Summersa. A już za parę tygodni podczas festiwalu filmowego w Wenecji odbędzie się światowa premiera "Blondynki" Andrew Dominika, opartej na powieści biograficznej Joyce Carol Oates.