Akcja filmu rozpoczyna się wiosną 1794 r., gdy do kraju wraca generał Tadeusz "Kos" Kościuszko (w tej roli Jacek Braciak), który "planuje wzniecić powstanie przeciwko Rosjanom, mobilizując do tego polską szlachtę i chłopów". "Towarzyszy mu wierny przyjaciel i były niewolnik, Domingo (Jason Mitchell). Tropem Kościuszki wraz z listem gończym podąża bezlitosny rosyjski rotmistrz, Dunin (Robert Więckiewicz), który za wszelką cenę chce schwytać generała, zanim ten wywoła narodową rebelię. W tym samym czasie młody chłop, Ignac (Bartosz Bielenia), szlachecki bękart, marzy o nadaniu herbu i majątku przez swojego nieprawego rodzica, Duchnowskiego (Andrzej Seweryn), który tuż przed śmiercią uwzględnia go w testamencie. Gdy ojciec umiera, chłopak musi uciekać przed swoim przyrodnim bratem, Stanisławem (Piotr Pacek), który nie chce dopuścić do realizacji ojcowskiej woli. Ignac kradnie testament i ma tylko dwa dni, aby stawić się z nim przed sądem i udowodnić swój tytuł szlachecki" - czytamy w opisie dystrybutora - firmy Kino Świat.

Reklama

W obsadzie znaleźli się również m.in. Agnieszka Grochowska, Łukasz Simlat i Matylda Giegżno. Za reżyserię odpowiada Paweł Maślona, twórca "Ataku paniki" doceniony w 2019 r. Orłem w kategorii odkrycie roku. Scenariusz, którego autorem jest Michał A. Zieliński, otrzymał nagrodę w konkursie scenariuszowym Script Pro 2020. Producentami obrazu są Leszek Bodzak i Aneta Hickinbotham ze studia Aurum Film, Daniel Baur z niemieckiej grupy K5 International oraz platforma streamingowa Viaplay. Film został współfinansowany przez Polski Instytut Sztuki Filmowej.

Podczas spotkania prasowego, zorganizowanego w czwartek w Warszawie, Paweł Maślona wspomniał, że poznał Michała Zielińskiego podczas premiery pewnego filmu historycznego. "Michał powiedział mi wtedy, że ma pomysł na western kościuszkowski i zapytał, co ja na to. Zawsze chciałem zrobić kino gatunkowe, wejść w poetykę westernu i antywesternu, więc od razu mnie to zaintrygowało. Poprosiłem, żeby wysłał mi to, co napisał do tej pory. Było to parę stron zarysu pomysłu. Kiedy je przeczytałem, od razu dostrzegłem w nich potencjał na świetne kino" - powiedział PAP. Dodał, że scenariusz Zielińskiego "opiera się cały czas na sytuacjach", a tym, co jest w nim historyczne, "jest w zasadzie kontekst". "Spodobało mi się to, bo nigdy nie czułem chęci, żeby opowiadać czyjąś biografię - raczej fantazję na temat. Ten pomysł ma pewien cudzysłów, w ramach którego możemy się bawić. Poprzez ten cudzysłów rozumiem też gatunkowość tego filmu, to, że zahacza o kino akcji, western, antywestern, a jednocześnie jest tam przestrzeń na humor" - wyjaśnił.

Pytany, jakim doświadczeniem jest praca z cudzym tekstem, Maślona przyznał, że najważniejsze, żeby scenariusz był dobry. "Nawet kiedy zaczynam pracować z własnym tekstem i spotykam się z aktorami, przestaję patrzeć na niego jako scenarzysta i obieram perspektywę reżysera. Dostrzegam rzeczy niepotrzebne, nieinteresujące, które trzeba wyrzuć, żeby było lepiej dla naszej inscenizacji, ruchu kamery. Kiedy nie jestem scenarzystą być może łatwiej jest mi podejmować pewne decyzje, bo nie jestem przywiązany do tekstu. Ale i tak raczej nigdy nie jestem przywiązany. Gdy już zabieram się za reżyserię, coraz bardziej jestem w tej roli i w coraz mniejszym stopniu czuję się scenarzystą" - podkreślił.

Również Jacek Braciak zwrócił uwagę, że "Kos" nie będzie produkcją historyczną, ale "wariacją na podstawie historii". "Pamiętam pierwszy telefon od producentów, którzy zapytali, czy zagrałbym Kościuszkę. Jeszcze nie wiedziałem dokładnie w czym, ale wiedziałem, że oni gwarantują, że to będzie przynajmniej przyzwoita historia. Od razu zastrzegłem, że jeśli ma to być film o tym, że Kościuszko urodził się, chodził do szkoły, a potem wyjechał i umarł to mnie to nie interesuje" - mówił. Według aktora, kluczowe jest pytanie, w jakim celu robi się film historyczny. "Jeżeli jest to opowieść o człowieku w jakichś dramatycznych, epokowych okolicznościach to jest to potrzebne i mnie to bardzo ciekawi. Natomiast jeśli mielibyśmy robić filmy dla szkół, ekranizacje lektur, które mają przyciągnąć miliony widzów to ja tak nie chcę" - podkreślił aktor.

Reklama

"Kos" ma trafić na ekrany kin w 2023 r.