W ostatnich dniach festiwalu na zwycięzcę konkursu głównego jest typowany "A Hero" Asghara Farhadiego.

Reklama

Laureat Oscarów za "Rozstanie" i "Klienta" przywiózł do Cannes przypowieść o moralności i honorze w dobie social mediów. Głównym bohaterem filmu jest Rahim (Amir Jadidi), ojciec jąkającego się chłopca, rozwodnik, który trafia do więzienia za niespłacenie długu. Podczas kilkudniowej przepustki mężczyzna spotyka się potajemnie ze swoją nieformalną partnerką Farkhondeh (Sahar Goldust), która właśnie znalazła na ulicy damską torebkę wypełnioną złotymi monetami. Ukochana namawia Rahima, by wziął pieniądze i spróbował przekonać wierzyciela do wycofania zarzutów. On przystaje na tę propozycję, ale kiedy okazuje się, że złoto nie jest warte tyle, ile sądzili, wycofuje się. Postanawia odszukać właścicielkę torebki i oddać jej zgubę, pokazując tym samym, że jest uczciwym człowiekiem. Początkowo wszystko wskazuje na to, że plan się powiódł. Właścicielka torebki, kierownictwo więzienia i media z podziwem komentują postawę Rahima. Mężczyzna otrzymuje nawet propozycję zatrudnienia. Najpierw musi jednak przekonać powątpiewającego urzędnika, że cała historia z torebką zdarzyła się naprawdę. Rahimowi nie ufa także wierzyciel.

Jak ocenił David Ehrlich ("IndieWire"), "A Hero" to najlepszy film Farhadiego od czasów "Rozstania". "Każda jego cząstka pomaga skomplikować historię do końca i dotrzeć do charakterystycznego dla Farhadiego zakończenia – jak zawsze przejmującego i niedopowiedzianego, ale zarazem niepozostawiającego złudzeń, że dążenie do moralnej czystości może być daremne, gdy dzieje się to na oczach opinii publicznej" – napisał.

Scott Feinberg ("The Hollywood Reporter") zwrócił uwagę, że "A Hero" może przynieść Irańczykowi kolejną nominację do Oscara w kategorii najlepszy pełnometrażowy film międzynarodowy. "Farhadi stworzył złożoną opowieść, która wydaje się przerażająco wiarygodna, biorąc pod uwagę, że każda postać ma odpowiednie uzasadnienie dla swoich działań. +Rozstanie+ wyszło z podobnego scenariusza i przyniosło Farhadiemu nominację za najlepszy scenariusz oryginalny. Taki sam wynik wydaje mi się prawdopodobny w tym przypadku. Nie wykluczyłbym też nominacji za reżyserię. +A Hero+ to Farhadi w najlepszym wydaniu" – podkreślił.

Złota Palma może powędrować również do "Memorii" Apichatponga Weerasethakula, laureata tej statuetki z 2010 r. za "Wujka Boonmee, który potrafi przywołać swoje poprzednie wcielenia".

W najnowszym filmie, utrzymanym w duchu slow cinema, tajski reżyser opowiada o Brytyjce Jessice (w tej roli Tilda Swinton, która była również producentem wykonawczym filmu) włóczącej się po ulicach Bogoty. Pewnej nocy kobietę budzi w nocy dziwny huk, trochę przypominający gong. Nie potrafi jednak określić, czym jest ten dźwięk i skąd pochodzi. Od tego momentu Jessica wpada w dziwny stan. Odwiedza studio nagraniowe, w którym z pomocą dźwiękowca usiłuje dokładnie odtworzyć odgłos. Poszukiwanie źródła dźwięku przeradza się w podróż egzystencjalną bohaterki. W międzyczasie obserwujemy, jak Jessica odwiedza w szpitalu swoją siostrę i w gabinecie zaprzyjaźnionej badaczki medycyny sądowej ogląda szkielet ludzki sprzed kilku tysięcy lat.

Według Petera Bradshawa ("The Guardian"), "Memoria" dorównuje "poprzednim mistycznym odysejom" Weerasethakula. "To doświadczenie poza ciałem, które trzeba budować krok po kroku. Wszyscy wielbiciele tego reżysera i jego realistyczno-mistycznych arcydzieł takich, jak +Choroba tropikalna+ i +Wujek Boonmee…+ będą wiedzieć, czego się spodziewać. Ale on wciąż jest w stanie was zadziwić" – podsumował.

Z kolei Jason Solomons ("The Wrap") stwierdził, że "Memoria" to "film z innej planety, wizja niepodobna do żadnej innej w Cannes, wyjątkowa ze względu na filozoficzne długie ujęcia". Zaznaczył przy tym, że choć obraz przywołuje wspomnienia o zwycięstwie Weerasethakula w 2010 r. to jednak "powolny, kontemplacyjny styl tajskiego reżysera jest tak daleki od wizualnego zamieszania, jakie znajdziemy w kinie tegorocznego przewodniczącego jury Spike’a Lee, że jego kolejne zwycięstwo byłoby wstrząsem sejsmicznym".

Entuzjastycznie w kontekście ewentualnych nagród pisano również o "The French Dispatch" Wesa Andersona, czyli odzie na cześć starej szkoły dziennikarstwa spod znaku "The New Yorkera". Film składa się z trzech odrębnych opowieści będących artykułami z tytułowej gazety. Na czele redakcji stoi Arthur Howitzer Jr (Bill Murray). W jego zespole pracuje m.in. krytyk sztuki Tilda Swinton, która prezentuje kolegom z redakcji historię mordercy zakochanego w więziennej strażniczce i Lucinda Fremenez (Frances McDormand ) opisująca studenckie protesty i wdająca się w romans z ich przywódcą Zeffirellim (Timothee Chalamet).

Dla Todda McCarthy’ego ("Deadline") "+The French Dispatch+ to Anderson w pełnym rozkwicie". "Jeszcze nigdy nie zrealizował filmu tak absolutnie naznaczonego i zdominowanego przez niezwykłe, perfekcyjne kompozycje, tajemnicze szczegóły, detale historyczne, obsesyjną dbałość o artefakty kulturowe i lojalność wobec słów Oscara Wilde’a, że sztuka nie musi wyrażać niczego poza samą sobą" – zwrócił uwagę.

Peter Debruge ("Variety") dodał, że choć w "+The French Dispatch+ nie ma nadrzędnej narracji ani segmenty nie nakładają się na siebie, Anderson jest wyraźnie autorem ich wszystkich". "Wśród żyjących filmowców nie ma twórcy z bardziej rozpoznawalnym podpisem wizualnym. W ten niekonwencjonalny sposób film zapewnia szczególną, miszmaszową przyjemność, jaką jest czytanie od deski do deski starannie wybranego pisma" – napisał.

Do Złotej Palmy nominowane zostały łącznie 24 filmy, wśród nich m.in. "Three Floors" Nanniego Morettiego, "Titane" Julii Ducournau, "Drive My Car" Ryusuke Hamaguchiego, "Petrov's Flu" Kiriłła Sieriebriennikowa, "Ahed's Knee" Nadava Lapida, "Everything Went Fine" François Ozona, "Paris 13th District" Jacquesa Audiarda i "Wyspa Bergmana" Mii Hansen-Love.

Laureat nagrody zostanie ogłoszony w sobotę wieczorem podczas gali, która odbędzie się w Grand Theatre Lumiere. Wyłoni go jury w składzie: amerykański reżyser, scenarzysta i aktor Spike Lee (przewodniczący), francusko-senegalska reżyser i scenarzystka Mati Diop, kanadyjsko-francuska piosenkarka Mylene Farmer, amerykańska aktorka Maggie Gyllenhaal, austriacka reżyser i scenarzystka Jessica Hausner, francuska aktorka Melanie Laurent, brazylijski reżyser, producent i scenarzysta Kleber Mendonca Filho, francuski aktor Tahar Rahim oraz południowokoreański aktor Song Kang-ho.

Po ceremonii zamknięcia imprezy publiczność obejrzy film "OSS 117: From Africa With Love" Nicolasa Bedosa. To najnowsza część przygód Huberta Bonisseura de la Bath, kryptonim OSS 117, w której zobaczymy m.in. Jeana Dujardina, Fatou N'Diaye, Pierre'a Nineya, Natachę Lindinger i zmarłego w 2020 r. Władimira Yordanoffa.

Reklama