We wczesnej młodości zaczytywał się w powieściach Julesa Verne’a i Herberta George’a Wellsa. Jako dorosły mężczyzna inspiruje się dziennikami i rysunkami Leonarda da Vinci. Sam także jest człowiekiem wielu talentów. Gra w filmach, ma firmę producencką, pisze wiersze, maluje, fotografuje, komponuje muzykę. Jego pasją jest również ogrodnictwo. Jak podkreśla, dzięki sztuce "". Od dawna hołduje zasadzie, że nie ma sensu robić czegoś – zwłaszcza, gdy wiąże się to z ciężką pracą – co nie dostarcza nam choć odrobiny rozrywki.
Viggo Mortensen urodził się 20 października 1958 r. w Nowym Jorku w rodzinie Amerykanki Grace Gamble i Duńczyka Viggo Petera Mortensena Sr. Gdy był kilkuletnim chłopcem, jego rodzina przeprowadziła się do Wenezueli, a następnie do Danii i Argentyny, dzięki czemu mały Viggo biegle opanował język hiszpański, duński i angielski (dziś aktor posługuje siedmioma językami). Miał 11 lat, kiedy jego rodzice rozwiedli się i razem z mamą powrócił do Nowego Jorku. Po ukończeniu Watertown High School rozpoczął studia na kierunku iberystyka i polityka w St. Lawrence University w Canton. W 1980 r. otrzymał tytuł licencjata i wyjechał do Europy, gdzie pracował m.in. jako sprzedawca kwiatów i kierowca samochodów ciężarowych. Dopiero po powrocie do Stanów Zjednoczonych zdecydował, że zwiąże przyszłość z aktorstwem.
Spora była w tym zasługa jego mamy, która dawniej regularnie zabierała go do kina. "y" – wspominał po latach w rozmowie z "The Observer".
Debiut w 1985 roku
Na wielkim ekranie zadebiutował w 1985 r. w roli farmera ze wspólnoty amiszów w "" Petera Weira, gdzie zagrał obok m.in. Harrisona Forda i Kelly McGillis. W kolejnych latach można go było oglądać m.in. w "" Davida Anspaugha (1988), "" Jamesa Lemmo (1989), "" Graeme Clifforda (1992) i "" Lecha Majewskiego (1994). Lata 90. przyniosły mu również kreacje m.in. w "" Jane Campion, "" Ridleya Scotta, "" Terrence’a Malicka, "" Andrew Davisa i " Tony’ego Goldwyna.
Przełomowa w jego karierze okazała się dopiero rola Aragorna w trylogii "i" Petera Jacksona, którą przyjął w zastępstwie za Stuarta Townsenda kilka dni przed rozpoczęciem zdjęć. " – opowiadał na łamach "The Irish Times". Udział we "Władcy Pierścieni" zapewnił Mortensenowi międzynarodową sławę, dwie nominacje do Saturna dla najlepszego aktora i – do spółki z kolegami z planu - nagrodę Amerykańskiej Gildii Aktorów Filmowych dla najlepszego filmowego zespołu aktorskiego.
Po "" przyszedł czas na western "" Joe Johnstona (2004), w którym Viggo zagrał jeźdźca Franka T. Hopkinsa uczestniczącego w wyścigu konnym. Tym samym zyskał kolejną szansę odświeżenia kolejnej wielkiej pasji. "" – zwrócił uwagę w jednym z wywiadów.
Historia przemocy
Rok później Mortensen pojawił się w "Historii przemocy" Davida Cronenberga jako prowadzący nieduży bar Tom Stall, który pewnego dnia wdaje się w porachunki z gangsterami. "" – ocenił. Z Cronenbergiem spotkał się ponownie w 2007 r. przy okazji "Wschodnich obietnic", gdzie wystąpił razem z Naomi Watts i Vincentem Casselem, a następnie w 2011 r. na planie "Niebezpiecznej metody". Rola kierowcy bossa rosyjskiej mafii przyniosła mu pierwsze w karierze nominacje do Oscara i Złotego Globu, a także Satelitę dla najlepszego aktora w dramacie. Z kolei kreację Zygmunta Freuda doceniono nominacjami do Złotego Globu i Satelity.
Zapytany kiedyś o filmy, z których jest dumny, wymienił m.in. filmową adaptację "Drogi" Cormaca McCarthy’ego, wyreżyserowaną przez Johna Hillcoata (2009), w której zagrał ojca podróżującego wraz z synem przez postapokaliptyczny amerykański krajobraz. "+Droga+ cieszy się dobrą opinią, choć nie doczekała się porządnej dystrybucji. Opowiada o strachu, który czuje każdy rodzic. Co się stanie z twoim dzieckiem, kiedy nie będzie cię w pobliżu? W filmie doprowadzamy te obawy do skrajności" – stwierdził. Ojcem był również w filmie "Captain Fantastic" Matta Rossa (2016), za który odebrał Satelitę i drugą nominację do nagrody Amerykańskiej Akademii Filmowej.
Trzecią szansę na Oscara zyskał za sprawą filmu "" w 2019 r. dzięki kreacji Tony’ego Lipa, cwaniaczka z Bronxu, który zostaje kierowcą wybitnego muzyka Dona Shirleya (granego przez Mahershalę Aliego) i towarzyszy mu w tournée. Ali zgarnął statuetkę dla aktora drugoplanowego, a film uhonorowano w najważniejszej kategorii. Viggo – mimo znakomitej roli - musiał zadowolić się nominacją. Po ceremonii w programie Jimmiego Kimmela wyjawił, że tym razem nie liczył na nagrodę i nawet nie przygotował sobie przemówienia. Na uwagę prowadzącego, że kiedy gościł u niego poprzednio, również był nominowany do Oscara, aktor zażartował: "Byłem. I masz rację, wtedy też nie wygrałem. Jestem w tym bardzo dobry. Nie, tak naprawdę wszystko w porządku. To zaszczyt być nominowanym". Dodał, że od czasu "Władcy Pierścieni" nie pamięta tak "intensywnej i pełnej pasji reakcji na film". "Nie potrafię zliczyć, ile osób podeszło do mnie i powiedziało, że oglądało +Green Book+ kilka razy" – stwierdził.
Kolejna nominacja ugruntowała pozycję Mortensena i ułatwiła mu realizację marzenia o realizacji własnego filmu. Przymierzał się do niego od lat. Początkowo myślał o kameralnej historii rozgrywającej się na Półwyspie Skandynawskim, jednak z czasem porzucił ten pomysł. W 2015 r., tuż po śmierci swojej cierpiącej na demencję mamy, Viggo rozpoczął prace nad muzyką i scenariuszem "Jeszcze jest czas". Jak mówił w "The Observer", chciał utrwalić niektóre wspomnienia związane z mamą, przy czym chodziło "raczej o uczucia i emocje niż fakty". "To fikcyjna historia, a nie opowieść autobiograficzna" – zaznaczył.
Mortensen wystąpił w roli głównej jako John mieszkający w Los Angeles razem ze swoim partnerem (Terry Chen) i adoptowaną córką. Kiedy ojciec Johna (Lance Henriksen), konserwatywny farmer Willis, zaczyna wykazywać oznaki demencji i przeprowadza się do LA, syn musi skonfrontować się ze swoją przeszłością. "Jeszcze jest czas", który znalazł się w ubiegłorocznej oficjalnej selekcji festiwalu w Cannes, polscy widzowie mogą już oglądać w serwisach VOD m.in. Canal+, Play Now, IPLA, Nowe Horyzonty i MOJEeKINO. Polskim dystrybutorem filmu jest M2 Films.