"Les Miserables" ("Nędznicy") to pełnometrażowy debiut fabularny Ladja Ly, do tej pory kojarzonego z filmami dokumentalnymi o tematyce społecznej i politycznej. Reżyser przenosi widzów do opisywanej w powieści Victora Hugo podparyskiej dzielnicy Montfermeil, w której dorastał. Głównymi bohaterami są policjanci: Stephane (Damien Bonnard), Chris (Alexis Manenti) oraz Gwada (Djebril Zonga) patrolujący pogrążoną w konfliktach i chaosie dzielnicę.

Podczas czwartkowej konferencji prasowej Ly podkreślił, że korzenie "Les Miserables" sięgają 2005 r., gdy dokumentował rozruchy na przedmieściach Paryża. - Kilka lat temu zadecydowaliśmy, że przekujemy to doświadczenie w "Les Miserables", który był moim pierwszym krótkometrażowym filmem fabularnym. Myślałem o nim bardzo długo, mniej więcej 10 lat, bo niełatwo jest zrealizować film fabularny. Mieliśmy skromny budżet, ale udało się. Od tego się zaczęło. Film odniósł spory sukces. Pojawił się na wielu festiwalach, zdobył ok. 30 nagród. To był właściwy czas na pierwszą pełnometrażową produkcję fabularną. Postanowiłem, że także będzie nosić tytuł "Les Miserables" – wspomniał.

Reżyser zwrócił uwagę, że sytuacja mieszkańców podparyskich przedmieść nie zmienia się pomimo upływu lat. - Dlatego określam "Les Miserables" mianem sygnału ostrzegawczego. Rozmawiałem z młodymi ludźmi o życiu na przedmieściach. Wciąż jest to katastrofa, biorąc pod uwagę choćby edukację, kulturę. Proszę, słuchajcie tego, co mieszkańcy przedmieść mówią od przeszło 20 lat. Bo teraz mamy wrażenie, że nikt nas nie słucha. Chciałbym zadedykować ten film prezydentowi Francji Emmanuelowi Macronowi. Od ponad 20 lat byliśmy "żółtymi kamizelkami", domagaliśmy się swoich praw. Teraz, kiedy "żółte kamizelki" od ponad 6 miesięcy wychodzą na ulice, ludzie dopiero zaczynają zdawać sobie sprawę z policyjnej przemocy – mówił.

Djebril Zonga, pytany o pracę nad postacią, podkreślił, że pomocne okazały się rozmowy z funkcjonariuszami. - Szukałem osób, które wychowały się na przedmieściach, a później podjęły pracę w policji. Aby w pełni zidentyfikować się z moją postacią, musiałem poznać powody, dla których wybrali ten zawód. Dużo o tym rozmawialiśmy. Część z nich opowiadała, że bycie policjantem w jakimś sensie umożliwia przetrwanie. Spędziłem z nimi naprawdę sporo czasu. Oprócz tego czytałem książki. Wydaje mi się, że dzięki temu widz może zidentyfikować się z bohaterami filmu – ocenił.

Damien Bonnard dodał, że policjanci nie mogli zdradzić zbyt wiele ze względu na obowiązującą ich tajemnicę służbową, ale sama obserwacja ich pracy była cennym doświadczeniem. - Spędziliśmy wiele czasu, chłonąc podmiejską atmosferę. Aby stać się członkiem Brygady Przeciwdziałania Przestępczości, potrzebne są lata doświadczenia. Próbowałem wyobrazić sobie, jak mógłbym najlepiej wykonywać tę pracę (…). Pytania, które mój bohater zadaje pod koniec filmu, pokrywają się z tymi, które ja sam sobie zadaję w odniesieniu do mojego życia i pracy aktorskiej – powiedział.

"Obiecujący", "absorbujący", "bardzo wiarygodny" film, który "pokazuje, że niewiele zmieniło się w ciągu ostatnich 150 lat, odkąd Hugo pisał o Montfermeil" – czytamy w pierwszych recenzjach, które pojawiły się po premierze filmu. Jordan Mintzer ("The Hollywood Reporter") podkreśla, że film Ly to "szorstki i ognisty thriller miejski, podkreślony zjadliwym komentarzem społecznym na temat obecnego stanu przedmieść Paryża, które ukazane są jako beczka prochu". Jednak Jonathan Romney ("Screen Daily") zwraca uwagę, że "Les Miserables" ukazuje kobiety "głównie jako nastolatki lub cierpiętnice". "Kolejnym minusem jest żarliwy ton, brak humoru i lekkości" – pisze.

72. Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Cannes potrwa do 25 maja.