Malik Bendjelloul popełnił samobójstwo – powiedział szwedzkiemu dziennikowi "Aftonbladet" brat reżysera, Johar. Zdobywca Oscara chorował na depresję.

Reklama

Twórca "Sugar Mana" zmarł w Sztokholmie we wtorek wieczorem. Rzeczniczka tamtejszej policji Pia Glenvik, która przekazała informację o śmierci Bendjelloula, nie sprecyzowała jej przyczyny. Podkreśliła jedynie, że wykluczono przestępstwo jako przyczynę zgonu.

Malik Bendjelloul urodził się w 1977 roku w rodzinie tłumaczki i lekarza. Przygodę z filmem zaczynał jako aktor dziecięcy. W latach 90. grał w serialu dla młodzieży "Ebba i Didrik". Studiował dziennikarstwo i produkcję telewizyjną. Pracował jako producent oraz reporter w szwedzkiej telewizji zanim wybrał się w podróż do Afryki i Ameryki Południowej. Wówczas wpadł na pomysł nakręcenia "Sugar Mana". – Podróżowałem z plecakiem po Afryce i Ameryce w poszukiwaniu historii – mówił o swoim dziele Bendjelloul. – Znalazłem sześć ciekawych historii i ta jest jedną z tych sześciu. Od razu uznałem ze jest najlepsza z wszystkich.

"Sugar Mana" zakwalifikowano na otwarcie festiwalu Sundance jeszcze zanim został ukończony. Film przyniósł Bendjelloulowi światowy rozgłos i wiele nagród, z Oscarem na czele. Przyczynił się również do wznowienia kariery muzycznej Sixto Rodrigueza, który przez lata – zniechęcony brakiem sukcesów – pracował na budowach.

Według Jana Goranssona za Szwedzkiego Instytutu Filmowego, Malik Bendjelloul pracował właśnie nad nowym filmem. Sam reżyser mówił wcześniej, że będzie to historia człowieka, który potrafi porozumiewać się ze słoniami. Już jej nie zobaczymy...