Dziennik.pl logo

Polacy bardzo czekali na ten film. Czy widowisko spełniło oczekiwania?

"Godzilla Minus Zero"
"Godzilla Minus Zero"/Materiały prasowe
"Godzilla Minus Zero" to był jeden z najbardziej wyczekiwanych tytułów najbliższych miesięcy. Za nową odsłoną kultowej serii stoją twórcy "Godzilla Minus One" – filmu nagrodzonego Oscarem za najlepsze efekty specjalne podczas 96. ceremonii wręczenia Nagród Akademii. Superprodukcja właśnie trafiła do polskich kin.

Film "Godzilla Minus Zero" trafił do polskich kin dziś, 6 listopada 2026 roku.

Wyjątkowe materiały zza kulis

We wrześniu opublikowano nowe materiały zza kulis superprodukcji "Godzilla Minus Zero", które pozwalają bliżej przyjrzeć się pracy nad filmem realizowanym pod kierownictwem Takashiego Yamazakiego – reżysera, scenarzysty i reżysera efektów VFX.

Zespół produkcyjny stojący za filmem "Godzilla Minus One" – który zrealizował poprzednią produkcję przy udziale zaledwie 35 specjalistów od efektów VFX – powraca przy pracy nad nowym filmem. Materiał pokazuje twórców współpracujących pod kierunkiem Yamazakiego, którzy łączą rozwijane przez 70 lat techniki tokusatsu wykorzystywane w filmach o Godzilli z efektami VFX, tworząc japońskie efekty specjalne nowej generacji.

Materiały z planu pokazują m.in. zakrojone na szeroką skalę spotkania zespołu scenograficznego, pełnowymiarowe repliki budynku Wako i ogromnych myśliwców, skomplikowane konstrukcje wykorzystywane przy scenach kaskaderskich oraz rozbudowane sekwencje ucieczki tłumów. Ujęcia z udziałem Ryunosuke Kamikiego i Minami Hamabe ukazują ich autentyczne emocje i ekspresję, które zapowiadają jeszcze silniejsze poczucie nadciągającej rozpaczy. Zdjęcia do filmu realizowano również w wielu plenerach na terenie całej Japonii.

Zainteresowanie na całym świecie

Po ujawnieniu na początku roku tytułu filmu oraz jego oficjalnego logo, produkcja błyskawicznie wzbudziła ogromne zainteresowanie na całym świecie. Entuzjazm dodatkowo podsyciła premiera pierwszego teasera, który zgromadził już ponad 4,7 miliona wyświetleń w serwisie YouTube. O kinowym rozmachu produkcji świadczy również fakt, że "Godzilla Minus Zero" przejdzie do historii jako pierwszy japoński film realizowany z myślą o formacie IMAX.

Ponad 70 lat globalnego fenomenu

Od swojego ekranowego debiutu w 1954 roku Godzilla niezmiennie fascynuje i zaskakuje widzów na całym świecie. Poprzednia odsłona, "Godzilla Minus One", za której scenariusz, reżyserię oraz efekty specjalne odpowiadał Takashi Yamazaki – wizjoner współczesnego japońskiego kina – odniosła spektakularny sukces kasowy, osiągając ponad 116 milionów dolarów wpływów na całym świecie. Film ukazał się w roku 70-lecia Godzilli i był 30. japońską aktorską produkcją z udziałem legendarnego potwora. "Godzilla Minus One" stała się również tytułem przełomowym dla azjatyckiego kina, zapisując się w historii Nagród Akademii dzięki zwycięstwu w kategorii najlepsze efekty specjalne. Film zdobył ponad 50 prestiżowych wyróżnień w Japonii i na świecie, wywołując ponownie prawdziwy globalny fenomen Godzilli. Również wśród Polaków, mających sentyment do Godzilli jeszcze za sprawą starych filmów dystrybuowanych na kasetach VHS.

O czym jest film "Godzilla Minus Zero"?

Akcja "Godzilli Minus Zero" przenosi widzów dwa lata po wydarzeniach z "Godzilla Minus One". Świat próbuje utrzymać pokój wywalczony ogromnym kosztem, ale na horyzoncie pojawia się nowe niebezpieczeństwo, które w jednej chwili może zaburzyć pozorny spokój. Ton filmu oddaje najnowszy plakat z hasłem promującym: "Zbrodnia i kara dla ludzkości. Nie ma powrotu do tego, co było." Towarzyszy mu niepokojący obraz Godzilli na tle burzowych chmur – zapowiedź grozy, rozpaczy i katastrofy, z którą Japonia będzie musiała zmierzyć się ponownie.

Trzydziestosekundowy teaser buduje atmosferę narastającego zagrożenia. Materiał sugeruje, że Godzilla może przetrwać atak nuklearny, przywołując ostrzeżenie przed przekroczeniem kolejnej moralnej granicy. Chwilę później obraz przechodzi w gwałtowną sekwencję bombardowania, a napięcie rośnie z każdą sekundą. Finał przynosi mocną scenę, w której monstrum wyłania się z oceanu, a następnie zmierza w stronę Statuy Wolności – zapowiadając katastrofę, której skala może wykroczyć daleko poza Japonię.

Kto występuje w nowym filmie serii?

Do obsady "Godzilli Minus Zero" oficjalnie dołączył Min Tanaka – ceniony aktor, wybitny tancerz i jedna z ważnych postaci japońskiej sceny artystycznej. Ostatnio przyciągnął uwagę wyrazistą, pełną siły kreacją w kinowym przeboju "Kokuho" z 2025 roku, za którą otrzymał nagrodę dla najlepszego aktora drugoplanowego podczas 49. edycji Japan Academy Film Prize. W nowej części wcieli się w Kanjiego Murakamiego, biologa naznaczonego głęboką traumą wojenną.

Potwierdzono także pełny skład aktorów znanych z poprzedniej produkcji. Hidetaka Yoshioka wystąpi jako Kenj Noda, który wcześniej walczył u boku głównego bohatera, Koichiego Shikishimy, granego przez Ryunosuke Kamikiego. W nowej odsłonie Noda, jako dyrektor Biura Zarządzania Katastrofami na Wielką Skalę, stanie do walki z kolejną niszczycielską siłą.

W obsadzie znaleźli się również Yuki Yamada jako Shiro Mizushima, młody członek załogi Shinsei Maru, który walczył na pierwszej linii frontu, oraz Kuranosuke Sasaki jako Seiji Akitsu, kapitan tej samej jednostki. Ponownie zobaczymy także Sakurę Ando jako Sumiko Otę, sąsiadkę Shikishimy prowadzącą obecnie sierociniec Kiyosumi-en, oraz Mio Tanakę jako Tatsuo Hottę, byłego dowódcę okrętu wojennego Yukikaze.

Bohaterowie, którzy przetrwali poprzednie śmiertelne starcie u boku Shikishimy, będą musieli zmierzyć się z konsekwencjami powrotu Godzilli.

Czy film spełnia oczekiwania?

Wygląda na to, że widowisko spełnia wygórowane oczekiwania. Na portalu Rotten Tomatoes aż 89 proc. recenzji jest pozytywnych, z kolei na Filmwebie średnia ocen krytyków wynosi 7.0.

"Fantastyczne efekty specjalne i kapitalny soundtrack (szczególnie w sekwencji finałowej), a niektóre sceny po prostu epickie. Fabularnie nie jest już tak wybornie, ale to nadal kawał dobrego kina, tak całościowo" – pisze Rafał Białopiotrowicz z Galerii Horroru.

"Jeszcze potężniejszy niż jedynka. Połączenie widowiska akcji, sci-fi z kinem wojennym. Świetnie osadza kontekst traumy narodowej" – zauważa Justyna Miś z Interii.

Zarazem Jakub Izdebski z tej samej Interii uważa nową "Godzillę" za "największy filmowy zawód tego roku. Na poziomie potwornym działa, bo monstrum robi wrażenie, a rozwałka jest spektakularna. Jednak emocjonalnie zupełnie nie trafia. Dialogi wydają się sztuczne, melodramatyzm irytuje, płaczliwi bohaterowie nieintencjonalnie śmieszą". Tak negatywne oceny jednak są w mniejszości.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj