"Martwe zło 2" można oglądać w kinach od dziś, 25 września.
Nietypowy sequel
"Martwe zło 2" to nie klasyczny sequel, lecz nowe spojrzenie na historię znaną z pierwszej części. Sam Raimi twórczo przetworzył i rozwinął pomysły, których nie mógł zrealizować przy skromnym budżecie debiutanckiego "Martwego zła" z 1981 roku. To właśnie druga odsłona z 1987 roku nadała serii charakter, z którego jest dziś znana – brawurowo połączyła horror z groteskową komedią, slapstickiem i kaskadą pomysłów wizualnych.
Bruce Campbell w roli życia
Choć Ash Williams pojawił się już w pierwszym "Martwym złu", dopiero druga część zrobiła z niego ikonę horroru. Bruce Campbell stworzył bohatera, który jednocześnie przeraża, bawi i budzi sympatię – zwykłego człowieka zmuszonego do walki z siłami piekła, stopniowo przeobrażającego się w pogromcę demonów.
Campbell nie był przy tym wyłącznie odtwórcą głównej roli – pełnił również funkcję współproducenta filmu. Rola Asha wymagała od niego dużego zaangażowania fizycznego: licznych scen kaskaderskich, upadków i precyzyjnie choreografowanych sekwencji slapstickowych, inspirowanych klasykami kina niemego. Aktor wykonywał znaczną część tych scen samodzielnie, mierząc się również z wymagającymi sekwencjami wykorzystującymi efekty specjalne. To właśnie w "Martwym złu 2" narodziły się najbardziej kultowe elementy postaci Asha – piła łańcuchowa zamiast dłoni, dubeltówka i słynne "Groovy!", które na stałe weszły do historii kina gatunkowego.
Film, który zdefiniował całą serię
Choć seria "Martwe zło" rozpoczęła się w 1981 roku, to właśnie "Martwe zło 2" ukształtowało jej ostateczną tożsamość. Kolejna część – "Armia ciemności" (1992) – jeszcze mocniej skierowała cykl w stronę komedii i fantasy, ale fundament tego stylu powstał właśnie tutaj.
Wpływ filmu wykracza daleko poza samą serię. Ash Williams stał się jedną z najbardziej rozpoznawalnych ikon popkultury. Seria doczekała się komiksów, gier wideo, serialu "Ash vs Evil Dead" oraz kolejnych filmowych odsłon. Najnowszą z nich jest "Martwe zło: Ogień" Sébastiena Vanička, które trafiło do polskich kin w lipcu 2026 roku, pokazując, że seria stworzona przez Sama Raimiego wciąż znajduje nowe sposoby na opowiadanie historii o demonicznych siłach i opętaniu.
Anarchia w czystej postaci
Bez "Martwego zła 2" Tim Burton nigdy zapewne nie wystartowałby z "Sokiem z żuka", Peter Jackson nie zrobiłby swojej "Martwicy mózgu", a świat byłby uboższy o masę okropieństw i dziwnych stworów – zauważa Robert Ziębiński, pisarz i autor popularnego fanpejdża "Po godzinach".
Time Out określa film jako "szalony i obłędnie zabawny", Horrorshow.pl przyznaje 10/10 i pisze o "horrorze totalnym", zaś Dave Kehr na łamach "Chicago Tribune" pisał, że dzieło Raimiego to "upiorna komedia ociekająca krwią, która serwuje tak absurdalną dawkę makabry, że człowiek nie wie, czy śmiać się, czy krzyczeć".
Według Rogera Eberta "Martwe zło 2" to "komedia przebrana za ociekający krwią festiwal grozy. Na pierwszy rzut oka wygląda jak typowy horror… Ale wystarczy przyjrzeć się uważniej, by dostrzec, że jest to całkiem wyrafinowana satyra".
"Raimi nie zawodzi. Nadal nie jestem pewien, czy jest geniuszem, czy szaleńcem (a może jednym i drugim)" – spostrzegano w "Boston Phoenix". Z kolei Maciej Kulbat z Filmawki uważa, że "Martwe zło 2" to "anarchia w czystej postaci. (...) Sam Raimi wziął szkielet klasycznego horroru, wsadził go w ramy kreskówki i zalał hektolitrami krwi".
Według Marcina Kamińskiego z Filmwebu "Samowi Raimiemu udało się w połączyć makabryczny, krwawy a niekiedy również niesmaczny horror z dowcipem i humorem najwyższej próby nawiązującym m.in. do klasycznych komedii slapstickowych".
Jak natomiast kwituje Kevin Thomas z "Los Angeles Timesa" – "Martwe zło 2" to "prawdziwy odlot, dlatego nie każdy znajdzie w sobie odwagę, żeby go w pełni doświadczyć".
Dziennikarz, redaktor i korektor z wieloletnim stażem.
