Sean Penn też czasem strzela w płot. "Gunman: Odkupienie" w ogniu krytyki
1 kwietnia 2015, 16:30
Jest jednym z największych i najbardziej cenionych aktorów naszych czasów, więc dla pieniędzy grać nie musi. Sean Penn jednak kocha wyzwania i – jak mówi reżyser Pierre Morel – lubi iść pod prąd. Dlatego przyjął rolę w "Gunman: Odkupienie", pierwszym filmie akcji w swojej karierze. Nie skończyło się jednak najlepiej, bowiem krytycy nie zostawiają na tej produkcji suchej nitki.
1/6"The Gunman" to ekranizacja ambitnej powieści Jeana-Patricka Manchette'a (1942-95) – "La position du tireur couché" (Pozycja uśpionego strzelca), którą sfilmowano już w roku 1982 jako "Szok" z udziałem Alaina Delona i Catherine Deneuve. Nowa ekranizacja ambicji Manchette'a się wyzbyła. Powstała wedle recepty, którą rozpropagował we Francji producent Luc Besson: wziąć hollywoodzką gwiazdę (u Bessona Neeson albo ostatnio Scarlett Johansson), zebrać międzynarodowy kapitał, co skłania do kręcenia w różnych krajach (w "The Gunman" mamy m.in. Hiszpanię, więc jako rywala Penna do ręki lekarki zaangażowano Javiera Bardema), i odświeżyć dramaturgiczną konstrukcję zrozumiałą pod każdą szerokością geograficzną, tak żeby zarabiać na niej wszędzie. (Jacek Szczerba, wyborcza.pl)
Media
2/6Gunman: Odkupienie
Media
3/6Gunman: Odkupienie
Media
4/6Gunman: Odkupienie
Monolith Films/Keith Bernstein
5/6Gunman: Odkupienie
Monolith Films/Keith Bernstein
6/6Gunman: Odkupienie
Monolith Films/Keith Bernstein
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl/Media