Naomi Watts i Ewan McGregor w imię synów – "Niemożliwe" w kinach
1 Ta rezygnacja z dosłowności wydaje się z jednej strony godna pochwały, z drugiej jednak przewrotnie uświadamia, że nawet najbardziej porażające statystyki nie wytrzymują zderzenia z twardymi regułami kinowej narracji. Te zaś mówią jasno: masowa tragedia sprawdza się wyłącznie jako tło, nie jako widowisko. Posępny krajobraz ma rację bytu tylko wtedy, jeśli na pierwszym planie pojawi się element z innej, pogodniejszej bajki. W filmie Bayony tym elementem jest pełna nieprawdopodobnych zbiegów okoliczności opowieść o rozdzielonej w wyniku kataklizmu pięcioosobowej rodzinie brytyjskich turystów
Media
2 Osiem lat wcześniej podobny filmowy los spotkał inny wielki temat, czyli ludobójstwo w Ruandzie. Oczywiście nie sposób porównywać kataklizm z zaplanowanym i metodycznie przeprowadzonym morderczym procederem
Media
3 Tym, co łączy oba te wydarzenia, jest wyłącznie sposób, w jaki zostały wokół nich nabudowane filmowe opowieści. Zarówno "Hotel Ruanda", jak i "Niemożliwe" odwracają proporcje i każą wierzyć w to, że wyjątek może w cudowny sposób unieważnić lub przynajmniej załagodzić regułę
Media
4 Ich akcja dzieje się albo w wyłączonym spod terroru morderców budynku ("Hotel..."), albo w szpitalu, gdzie oczywisty w takiej sytuacji chaos stopniowo ustępuje obrazom odradzającej się nadziei. Tym z kolei nie sposób odmówić siły rażenia – zwłaszcza że opowiedziana w "Niemożliwym" historia ma w sobie prawdziwie hollywoodzki potencjał
Media
5 Miłość bliskich, ludzka solidarność, determinacja, odwaga – to wszystko zbudowało Bayonie film i przyciągnęło do niego widzów. Dodatkowo pomogło też dyskretnie ograbić ze znaczenia całą resztę – kiedyś szokującą, dziś przekształconą w niemą i nieobecną statystykę
Media
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję