Dziennik Gazeta Prawana logo

Anne Heche: Nie mówcie mojej matce

16 października 2009, 11:43
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Debiutowała w serialu i przez cztery lata grała nastoletnie bliźniaczki w operze mydlanej „Inny Świat”, za co dostała Emmy. Produkcja „Uwaga, faceci!” przyniosła jej popularność, maskę specjalistki od spraw damsko-męskich i nową miłość. Anne Heche rzuciła więc kino dla telewizji, a w najnowszym hicie HBO rzuca dla zamożnego dermatologa hojnie przez naturę „Wyposażonego” Thomasa Jane'a

To prawda, że na planie „Wyposażonego” pojawilaś się osiem dni po narodzinach swego drugiego syna Atlasa? Tylko osiem dni?

Anne Heche: Tak, trudno w to uwierzyć. Poznałam Collette (Burson, jedna z pomysłodawców produkcji – przyp. red.) dwa dni po jej porodzie, a było to dwa dni przed rozpoczęciem zdjęć do pilota serialu, w którym nie występowałam. Wtoczyłam się do jej gabinetu i oświadczyłam: „Zdjęcia zaczynają się 15., a ja mam termin porodu na 7. Dajcie mi szansę”.

Dlaczego tak bardzo chciałaś dostać tę rolę?

– Najpierw bardzo mnie rozbawił tytuł serialu. Wiedziałam też, że scenariusz stworzony przez takich speców (twórców serii Colette Burson i Dmitry'ego Lipkina – przyp. sed.) musi być naprawdę zabawny. I dlatego, że „Wyposażony” to serial o o mocno sfatygowanym amerykańskim marzeniu oraz iluzjach nastoletniej miłości. O licealnych marzeniach, które nigdy się nie ziszczą. Nie spełniły się one przynajmniej z perspektywy mojej bohaterki. Nagle budzi się przed 40-tką i rozgląda wokół. Zastanawia się: jak to się stało, że tak potoczyło się moje życie? Kim tak naprawdę jestem?

Jaka ty byłaś w liceum?

– Jak każda dziewczyna chciałam być cheerliderką i mieć przystojnego chłopaka. Dorabiałam pracując w lodziarni, skąd wracałam do domu o drugiej rano, by zasiąść do lekcji. Byłam jedyną dziewczyną w szkole, która nie miała w domu komputera. Wszystkie prace musiałam pisać ołówkiem. Nie było więc dobrze. Chciałam wyglądać atrakcyjnie i seksownie, ale mieszkałam w dwupokojowej klitce z matką, czego bardzo się wstydziłam. Liceum wspominam jako cztery lata zażenowania. W szkole średniej byłam nieciekawa i miałam nadwagę. To zabawne, że tak potoczyło się moje życie, a pomimo to wciąż przebierałam nogami, gdy – chociażby w filimie – mogę zagrać cheerliderkę.

Krytycy nazywają „Wyposażonego” serialem na czasy kryzysu. Czy świetnie opłacane gwiazdy też odczuwają skutki recesji?

– Oczywiście, jak wielu Amerykanów, zadawałam sobie pytanie: Co się stało? I jak wielu moich przyjaciół w Hollywood poczułam w ostatnich miesiącach, co znaczy kryzys gospodarczy. Tym bardziej, że dodatkowo pogłębił go jeszcze zeszłoroczny strajk scenarzystów. Bardzo się bałam. Byłam wtedy w ciąży. I oczywiście, kiedy znajdujesz się w takiej sytuacji, wydaje ci się, że ona nigdy się nie skończy. „Wyposażony” uratował mi tyłek.

Co kobietom podoba się w „Wyposażonym”?

– Większość pań rumieni się słysząc samą nazwę serialu. Kobiety są nieśmiałe z natury i jeśli tylko mają okazję, aby trochę poświntuszyć, to chętnie ją wykorzystują. To samo dotyczy mnie, ale proszę – nie mówcie o tym mojej matce.

Po pracy nad „Uwaga, faceci” rzuciłaś – jak twoja bohaterka Marin First – światowy Nowy Jork dla leśnej chaty na Alasce...

– Zakochałam się nie tylko w tamtym serialu, ale i w samej Marin, więc kupiłam sobie drewnianą chatę i teraz mieszkam z rodziną na własnym kawałku ziemi.

Rozmawiała Hanna Piotrowska

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj