Dziennik Gazeta Prawana logo

Przewidywalni "Nieproszeni goście''

17 kwietnia 2009, 23:13
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Przewidywalni "Nieproszeni goście''
Inne
Spodobaliby się wyznawcom teorii inżyniera Mamonia. Każdy z elementów tego filmu widzieliśmy już bowiem wcześniej i to powielony w dziesiątkach różnych wersji. Film od 17 kwietnia w polskich kinach.
pk080130_310_196069a_1032244.jpg
Jakub Demiańczuk
(aka "The Uninvited")
USA/Kanada 2009; reżyseria: Charles Guard, Thomas Guard; obsada: Emily Browning, David Strathairn, Arielle Kebbel, Elizabeth Banks; dystrybucja: UIP; czas: 87 min; Premiera: 17 kwietnia

p

Zagorzałych wielbicieli thrillerów i horrorów „Nieproszeni goście” nie zaskoczą dosłownie niczym. Każde rozwiązanie, każda fabularna wolta pojawiają się tu dokładnie w tym momencie, w którym się ich spodziewamy. I to nie tylko dlatego, że pełnometrażowy debiut braci Thomasa i Charlesa Guardów jest koreańskiego przeboju kina grozy . Nawet jeśli ktoś nie zna oryginału, będzie w stanie ze sporą dokładnością przewidzieć kolejne wydarzenia.

Po tragicznej śmierci przykutej do wózka inwalidzkiego matki w pożarze (, niegdyś gwiazdka „Serii niefortunnych zdarzeń”) trafiła na leczenie do szpitala psychiatrycznego. Niespełna rok później wraca do rodzinnego domu, by z przerażeniem odkryć, że () planuje ślub z pielęgniarką, która wcześniej opiekowała się jego ciężko chorą żoną. Nękana powracającymi koszmarami Anna jest przekonana, że to właśnie nowa narzeczona ojca była odpowiedzialna za śmierć matki. Nie ma jednak na to żadnych dowodów, nikt też nie jest skłonny uwierzyć w rewelacje rozhisteryzowanej dziewczyny, ledwo co wypuszczonej z psychiatryka. Jedyną osobą, która traktuje jej słowa poważnie, jest (). Tymczasem Anna coraz częściej ma wizje, w których przewiduje śmierć najbliższych osób. Coraz trudniej jej także odróżnić rzeczywistość od złudzeń...

Co będzie się działo dalej, łatwo się domyślić. Gdyby jeszcze scenarzyści wykazali się choćby odrobiną inwencji. Niestety, amerykańska wersja filmu (swoją drogą również niezbyt nowatorskiego), dowodzi jedynie, że w Hollywood oryginalne pomysły na dobre stały się towarem deficytowym. Polityka realizowania własnych wersji azjatyckich hitów cały czas się jednak sprawdza: oryginał zarobił w amerykańskich kinach zaledwie 72 tys. dol. Jego nowa wersja – blisko 30 mln.

A jednak mimo fabularnej przewidywalności „Nieproszeni goście” i tak pozytywnie wyróżniają się na tle większości hollywoodzkich produkcji z pogranicza horroru i thrillera. (żeby jeszcze tylko nie nadużywali tandetnych chwytów w stylu „straszny sen o żywych trupach”...), bez epatowania nadmierną liczbą krwawych efektów specjalnych. Zresztą ich film znacznie lepiej sprawdza się jako uproszczony dramat psychologiczny, koncentrujący się na przeżyciach Anny, która próbuje sobie poradzić z tragiczną przeszłością. Dzięki udanym rolom – zwłaszcza Browning i Strathairna – udaje się tchnąć w papierowe, schematyczne postaci choć trochę życia.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj