Jane Austen na małym czy dużym ekranie to żadna nowość. Filmowe życie dostały już wszyskie powieści angielskiej damy. Dlatego po jej wymyślonej biografii ("Zakochana Jane”), przyszedł czas na wariację na temat dorobku literackiego wielkiej romantyczki i ekranizację bestsellera Karen Joy Fowler "Klub miłośników Jane Austen”.

Reklama

Tyle że pani Austen jest w tym klubie (tak książkowym, jak filmowym) obecna jedynie duchem. Perypetie bohaterów jej powieści z przełomu XVIII i XIX wieku są jedynie pretekstem do rozmów o miłości i zdradzie w czasach popkultury. W zagonionym świecie, w którym złośliwe komórki wpadają do toalet, zaś automaty z napojami połykają kasę, nie dając nic w zamian. Rozmowy te prowadzą cztery zgromadzone wokół sześciokrotnej rozwódki Bernadette (Kathy Baker) mieszkanki i jeden mieszkaniec słonecznej Kalifornii. Czytają kolejne austenowskie klasyki, spotykają się, rozmawiają i doszukują analogii pomiędzy własnymi kłopotami z facetami (lub kobietami, co kto woli), a romansami panien Bennet i reszty angielskiego towarzystwa z wyższych sfer.

Sylvia (Amy Brenneman) nie może się pozbierać po tym, jak mąż zostawił ją dla koleżanki z pracy. Jej jedynaczka Allegra (Maggie Grace) wciąż zakochuje się w niewłaściwych dziewczynach. Pruderyjna nauczycielka francuskiego imieniem (nomen omen) Prudie (Emily Blunt) wdaje się w romans z małoletnim uczniem. A niezależna hodowczyni rasowych psów (Maria Bello) zdecydować nie może, czy to, co czuje do męskiego rodzynka w klubie, to jeszcze przyjaźń, czy już kochanie. Młodego speca od komputerów wciągnęła w babskie grono, bo chciała go wyswatać z cierpiącą Sylvią. Ale przecież serce nie sługa, a z Jocelyn – jak z powieściowej Emmy – marna swatka. Zresztą Grigg (Hugh Dancy) do pocieszania rozwódki specjalnie się nie wyrywa. Wolałby miejsce w stadku pięknej treserki, tylko wciąż odwagi i słów mu brak... Do tego stopnia, że wzywa na pomoc starszą siostrę. Mięczak? Pewnie. U Jane Asten takich też nie brakowało i trzeba było ich kochać.

Widzowie członków „KMJA” też polubią. Bo ich problemy są dziwnie znajome, a oni sympatyczni i dobrze zagrani. Produkcja zaś, choć amerykańska, pozostaje bardzo brytyjska w klimacie i znakomicie wpisuje się w bożnonarodzeniowy czas. A skoro święta to okres dobroci dla ludzi, debiutującej na reżyserskim stołku scenarzystce „Małych Kobietek” Robin Swicord wybaczamy naiwne pomysły, że przeczytanie powieści angielskiej pisarki odmieni marnotrawnego męża. Na takie bajki nawet babcia Austen by się nie nabrała.

Rozważni i romantyczni. Klub miłośników Jane Austen (The Jane Austen Book Club)

USA 2007; Reżyseria: Robin Swicord; Obsada: Maria Bello, Hugh Dancy, Emily Blunt, Kathy Baker; Dystrybucja: UIP; Czas: 106 min Premiera: 28 grudnia