Klasyka filmu wraca do kin tylnymi drzwiami

| Aktualizacja:

Na wprowadzenie starych arcydzieł do krwiobiegu naszych kin nikt nie ma pomysłu. Wybitne tytuły przechodzą niezauważone. Po co wprowadzać do kin stare filmy, skoro i tak wiadomo, że nawet te najchętniej oglądane przy okazji telewizyjnych powtórek przyciągną do kin najwyżej kilkadziesiąt, a najczęściej zaledwie kilkanaście tysięcy zagorzałych kinomanów? Są tacy, którzy wierzą, że warto.

wróć do artykułu