Dziennik Gazeta Prawana logo

Komediant zamieniający epizody w perły

16 lutego 2010, 12:23
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Jerzy Turek w  quot;Krzyż walecznych quot;
Jerzy Turek w quot;Krzyż walecznych quot;/Inne
Był aktorem z cienia, przez własne emploi skazanym na role charakterystyczne i komediowe. Zagrał ich tyle, że stał się niemal symboliczną postacią polskiej komedii. Z jednej strony idealnie potrafił wkomponować się w tło, z drugiej z każdego tła potrafił się wybić zamieniając marginalną rólkę we własny benefis.
fr_hydrozagadka_274153a_538394.jpg
Józef Nowak jako As i Jerzy Turek jako dróżnik w "Hydrozagadce" (1970)

W pamięci widzów na zawsze pozostanie trenerem Jarząbkiem z "Misia" (1980) Stanisława Barei. Jego panegiryczny monolog wygłaszany do szafy stał się jedną z najbardziej kultowych scen w całej historii naszej komedii. Do postaci Jarząbka powracał Turek jeszcze dwukrotnie - w "Rozmowach kontrolowanych" (1991) Sylwestra Chęcińskiego i w "Rysiu" (2006) Stanisława Tyma. Początkowo nie był wcale przekonany do tej roli, nie lubił jej: "Pomyślałem sobie: głupi Stasiek [Bareja] wymyślił jakiegoś idiotę śpiewającego do szafy. Ale prawdą jest, że w życiu takich ludzi spotyka się mnóstwo" - mówił.

fr_gdzie_jest_gener_273892a_521266.jpg
Elżbieta Czyżewska i Jerzy Turek w filmie "Gdzie jest generał"



I na tym właśnie polegał największy fenomen Jerzego Turka jako aktora. Z jednej strony idealnie potrafił niemal przezroczyście wkomponować się w tło, z drugiej z każdego tła potrafił się wybić, epizodyczną, marginalną rólkę zamienić we własny benefis. Grywał przeważnie role drugoplanowe, a jednak zapadał w pamięć. Zwyczajnością, genialnym wyczuciem własnego miejsca potrafił oswoić nawet najbardziej groteskową sytuację, obronić najbardziej nieprawdopodobną postać.

Tak było choćby w (1971) Tadeusza Chmielewskiego. Zagrał tam Turek zaopatrzeniowca z Sulęcic przyjeżdżającego do arszawy w poszukiwaniu dreblinek do kombajnu. W obowiązkowym bereciku z antenką, w waciaku, z żelaznym drągiem na plecach idealnie wpasowywał się w potoczne wyobrażenia, ale jednym grepsem, wplatanym w każde zdanie powiedzonkiem "kurka wodna" nadał swemu bohaterowi charakterystyczny, niezapomniany rys. To swoisty fenomen, że właśnie rola Turka jest jedną z najlepiej pamiętanych z wielkiego tłumu bohaterów "Nie lubię poniedziałku" jako wcielenie proletariackiego everymana ery gierkowskiej stabilizacji.

fr_podr_za_jeden_274154a_538439.jpg
Jerzy Turek w "Podróży za jeden uśmiech"

W (1988) i jego kontynuacji (1989) Romana Załuskiego zagrał z kolei przywiązanego do tradycji wiejskiego gospodarza buntującego się przeciw wyborom życiowym własnej córki. Po raz kolejny pogodził tu typowość w stylu Pawlaka z "Samych swoich" z indywidualnym rytem nadawanym bohaterowi prostymi, ale skutecznymi i efektownymi środkami.

fr_nie_lubi_ponied_273894a_521294.jpg
Jerzy Turek jako Zygmunt Bączyk w "Nie lubię poniedziałku"

"

Takie emblematyczne komediowe kreacje, w których Turek z wdziękiem rozgrywał archetypiczne klisze, stały się z czasem specjalnością Jerzego Turka. Choć jego aktorskie początki były przecież całkiem inne. W kinie debiutował niewielką, zgoła niekomediową rólką w (1957) Andrzeja Munka. Był wtedy jeszcze studentem.

Rok później, już z dyplomem warszawskiej PWST, zadebiutował w opolskim teatrze rolą Teodora Rousseau w "Lecie w Nohant" według Iwaszkiewicza. Do końca życia cenił teatr wyżej od kina: "Film to lipa, tam nawet amator może zagrać, jak jest dobry reżyser. Zagrać 200 przedstawień na scenie tak samo - to wymaga profesjonalizmu" - mówił. W teatrze grał także głównie w repertuarze komediowym - najpierw w Syrenie, potem w Polskim, ostatnio w Kwadracie.

Niezwykle ważny był dla niego prowadzony przez Jerzego Dobrowolskiego kabaret Owca, który wspominał jako swą prawdziwą szkołę aktorstwa. Od tamtych czasów datowała się jego przyjaźń ze Stanisławem Tymem, a objawiona w Owcy vis comica wyznaczyła dalszą drogę aktorską Turka.



Komedia stała się jego żywiołem, ale też szufladą, z której nie udało mu się wydobyć. Niespecjalnie zresztą próbował, godząc się z własnym miejscem w szeregu wyznaczonym przez warunki i specyficzne emploi. Na początku kariery zagrał jeszcze kilka ról dramatycznych. Najwybitniejszą u Kazimierza Kutza w , gdzie jako odznaczony żołnierz przyjeżdża na przepustkę do rodzinnej wsi i zastaje zgliszcza. Był znakomity, jego kreacja kontrapunktująca wiejskie korzenie, obnażająca ułudę awansu zapadała w pamięć.

fr_jarz_bek_260442a_871589.jpg
Wacław Jarząbek, trener II klasy w klubie sportowym Tęcza ("Miś")
fr_kogel_mogel_274152a_538341.png
Jerzy Turek i Katarzyna Łaniewska w komedii "Kogel mogel" (1988)

Później Turek dramatyczne tęsknoty własne ogrywał już w komediowym sosie. Choćby w (1970) Andrzeja Kondratiuka, gdzie jako upity podstępem dróżnik recytował z natchnieniem "Niech ryczy z bólu ranny łoś. Zwierz zdrów przebiega knieje. Ktoś nie śpi, aby spać mógł ktoś. To są zwyczajne dzieje".

Ten sam patent powtórzył potem jeszcze w serialu (1971) Stanisława Jędryki. Tym razem jako zakochany w Szekspirze kierowca ciężarówki deklamował tę samą frazę z "Hamleta", nie mogąc przypomnieć sobie dalszego ciągu.

Od (1963), gdzie zagrał jedną z niewielu w karierze głównych ról - żołnierza ofermy, biorącego przez przypadek do niewoli niemieckiego generała, stał się już aktorem zaszufladkowanym, obsadzanym z klucza w rolach dobrodusznych poczciwców. Ponoć sam taki był.



Słynął z poczucia humoru, pogody ducha, autoironii. Takim pokochała go publiczność serialu , w którym od 1997 roku grał listonosza Józefa Garlińskiego.

W ubiegłym roku przeszedł udar mózgu. Kiedy wiadomość o jego chorobie wyszła na światło dzienne, dostawał całe stosy listów od zatroskanych wielbicieli "Złotopolskich". Sam żartował, że jest jedynym na świecie listonoszem, który dostaje listy, zamiast je roznosić...
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj