"Księga ocalenia" - szmira najgorszego sortu

| Aktualizacja:

Najnowszy film z Denzelem Washingtonem w roli głównej to mówiąc wprost postapokaliptyczna szmira najgorszego sortu: łącząca bezsensowną przemoc z pseudomistycznym bełkotem. "Księga ocalenia" od 29 stycznia w polskich kinach.

wróć do artykułu
  • ~ullikummi
    (2011-05-14 18:55)
    Jeszcze nie czytałem tak bezsensownej recenzji. Zdaje się, że pisała ją osoba niewidoma (nomen omen) i to zarówno dosłownie (znakomite zdjęcia) jak i w przenośni (co za brak znajomości tematu, jeżeli ktoś na płaszczyźnie ideowej porównuje recenzowany film do Mad Maxa czy Obi-oba). Jest jedna rzecz, który najprawdopodobniej zaważyła na opinii Pani Katarzyny Nowakowskiej - to właśnie kwestia Księgi. O ile książki s-f powstałe w duchu ewangelikalnym są dla mnie mało strawne, o tyle w tym filmie dzięki ewangelikalnemu pazurowi nurt ten broni się znakomicie i powoduje, że Księga ocalenia jest po prostu odmienne od całej masy nijakich postapokaliptycznych szmir. I bezwględnie warta zobaczenia; chociażby po to, aby zobaczyć jakie znakomite efekty wizualne może dać zabawa z filtrami na obiektywie.