– Jedyną osobą, która kiedykolwiek będzie grać w Indianę Jonesa jest Harrison Ford – oświadczył Marshall, którego słowa cytuje "Entertainment Weekly". Dodał też, że gwiazdor jest w znakomitej formie, więc bez problemów zniesie trudy nowego wyzwania. Tego samego zdania jest również Steven Spielberg, który – co zostało oficjalnie potwierdzone – wyreżyseruje piątą część przygód Indiego. – Choć Batmanów i Spidermanów było wielu, jest tylko jeden Indiana Jones i nie wyobrażam sobie żadnego innego aktora w tej roli – powiedział twórca czterech poprzednich odsłon. I ponoć zgodził się usiąść na reżyserskim krzesełku tylko pod warunkiem, że 73-letni Ford zagra główną rolę. Ostateczną decyzję Spielberg podjął, gdy zobaczył głośny występ Harrisona w programie "Good Morning America". Aktor zażartował wówczas, że chciałby zrobić nowy film o Jonesie i wrócić do pracy ze Spielbergiem. I lepiej, by ów obraz powstał, zanim skończy osiemdziesiątkę.

Doktor Henry Walton Jones Jr. po raz pierwszy pojawił się na ekranie w 1981 roku. Po raz ostatni – w 2008, gdy swoją premierę miał film "Indiana Jones i Królestwo Kryształowej Czaszki". Prace nad nową odsłoną kultowej serii mają potrwać dwa – trzy lata. Będzie ona bezpośrednią kontynuacją czwartego odcinka, a jej akcja rozpocznie się tam, gdzie skończyło "Królestwo Kryształowej Czaszki". Nic więcej o fabule filmu, ani o reszcie obsady nie wiadomo. Scenariusz już pisze David Koepp. "Indiana Jones 5" do kin ma wejść 17 lipca 2019 roku.