Akcja filmu rozgrywa się na zachodniej Białorusi w roku 1947, gdzie NKWD walczy z oddziałami bandytów z polskiego podziemia. Podstawą jego scenariusza stał się kryminał autorstwa emerytowanego milicjanta Nikołaja Iljinskiego "W nadzwyczajnej sytuacji – zniszczyć" (wydany również pod tytułem "Obcy wśród swoich").

W książce – w więcej niż kontrowersyjny sposób – opisane zostały postaci legendarnych dowódców AK, jak pisze Iljinskij "bandyckich śmieci z bandyckich grup Armii Krajowej": Jana Piwnika "Ponurego" (zostaje zastrzelony przez przełożonego po kłótni o to, kto pierwszy zgwałci 17-latkę), Czesława Zajączkowskiego "Ragnera" i cichociemnego Macieja Kalenkiewicza "Kotwicza".

"Ślady na wodzie" to produkcja państwowej wytwórni Biełarusfilm. Film, który ma wskrzesić kult NKWD, powstaje na 100 rocznicę powstania białoruskiego MSW, a finansowany jest w 70 proc. z pieniędzy publicznych – podaje wyborcza.pl. Ma być kinowym hitem, dlatego reżyserię "dzieła" powierzono znanemu rosyjskiemu reżyserowi, synowi Andrieja KonczałowskiegoJegorowi  (twórca głośnego "Antykillera" i "Ucieczki"). Nieoficjalnie wiadomo, że jego honorarium ma wynieść 100 tys. dolarów. 

Premiera "Śladów na wodzie" zaplanowana została na koniec roku 2016. – Najwyraźniej uznano, że nadszedł czas, kiedy społeczeństwu można narzucić nową wizję NKWD – jako odważnych bohaterów oddanych ojczyźnie – mówi "Wyborczej" historyk Ihar Kuźniecou, badacz stalinowskich represji na Białorusi.