Scenariusz "Historii Roja" zainspirowały dramatyczne losy Mieczysława Dziemieszkiewicza, pseudonim "Rój" – żołnierza polskiego podziemia antykomunistycznego. W 1945 roku z rąk żołnierzy sowieckich zginął starszy brat Dziemieszkiewicza, dowódca oddziału Narodowych Sił Zbrojnych na Mazowszu. Mieczysław zdezerterował więc z 1 zapasowego pułku piechoty w Warszawie i wrócił w rodzinne strony, by wstąpić do Narodowego Zjednoczenia Wojskowego i kontynuować jego dzieło.

Jako dowódca oddziału partyzanckiego przez kolejnych 6 lat walczył o wolną Polskę z sowieckim okupantem, siejąc postrach wśród funkcjonariuszy UB i kolaborantów. Komunistyczne władze robiły wszystko, aby namierzyć i zlikwidować "wroga władzy ludowej".

Dziemieszkiewicz zginął w trakcie próby wydostania się z obławy w 1951 roku, a do jego śmierci przyczyniła się kobieta, którą kochał – UB przetrzymujące jej rodziców, szantażem zmusiło dziewczynę do wydania "Roja".

– Oni walczyli po wojnie z nowym, sowieckim okupantem, wiedząc, że istnieje polski rząd w Londynie, że kategorie Bóg, Honor, Ojczyzna nie zostały zawieszone. Młodzi, tacy jak "Rój", żyli mitologią wojny starszych braci. Nie byli nią zmęczeni. Weszli w drugą okupację, jakby się bawili w berka. Właśnie ta młodość "Roja" powinna być przekonująca dla dzisiejszego młodego widza. "Rój" to taki Piotruś Pan, ale też tolkienowski Frodo, który wie, że ma nieść pierścień, ale do końca nie wie gdzie, bądź nie ma dokąd. A może ma go zanieść do naszej pamięci? – mówi reżyser filmu Jerzy Zalewski, który na koncie ma już tak głośne produkcje, jak "Czarne słońca" i "Gnoje" oraz dokumenty "Tata Kazika" i "Obywatel Poeta". W roli tytułowej na dużym ekranie debiutuje muzyk i wokalista Krzysztof Zalewski-Brejdygant, laureat drugiej edycji "Idola", znany również jako Zalef. Partnerują mu m.in. Marcin Kwaśny, Mariusz Bonaszewski i Andrzej Mastalerz.

"Historia Roja" powstawała przez kilka lat, a ukończona została dzięki zbiórce środków przez inicjatywę "Ratujmy Roja".