"Trzy billboardy za Ebbing, Missouri" - film na miarę "Fargo" i "Pulp Fiction" [RECENZJA]

| Aktualizacja:

Premiera "Trzech billboardów za Ebbing, Missouri" to wielkie wydarzenie. Podczas seansu filmu Martina McDonagha mamy szansę na uzyskanie satysfakcji podobnej do tej, która przed laty stała się udziałem widzów "Pulp Fiction" bądź "Fargo". Podobnie jak Quentin Tarantino czy bracia Coen, brytyjski reżyser pracujący w USA osiąga mistrzostwo w łączeniu sprzeczności, żonglerce konwencjami i grze z oczekiwaniami widza. Jednocześnie jednak McDonagh nie potrzebuje nikogo naśladować i wyróżnia się choćby, rzadko obecnym u mistrzów kina postmodernistycznego, społecznym zaangażowaniem.

wróć do artykułu
  • ~Aaa
    (2018-02-04 12:05)
    Byłam na nim wczoraj. Nie polecam. Długi i nudny. Naprawdę zero emocji i ciekawych dialogów. Nie mam pojęcia dlaczego go tak zachwalano. Szkoda pieniędzy. Jacyś nastolatkowie chichotali na sali gdy tylko usłyszeli jakieś przekleństwo i tyle. Ale to tylko moja recenzja. Pozdrawiam.
  • ~wolf2016
    (2018-02-03 11:57)
    Super film,polecam...
  • ~Kto to recenzuje ?
    (2018-02-02 18:46)
    Porównanie do "Fargo" i "Pulp Fiction" kompletnie nie trafione . Chociaż film dobry .

Może zainteresować Cię też: