Wyścig o statuetkę prawdopodobnie przegra: Akademia zapewne wybierze Pixarowski zastrzyk optymizmu. Dzieło Charliego Kaufmana to przeciwny filmowy biegun: nie tylko dlatego, że to animacja dla dorosłych widzów. "Anomalisa" jest przejmującym studium samotności, wyobcowania, emocjonalnego dystansu wobec świata. Tak, jakby scenariusz do "Między słowami" Sofii Coppoli napisał Franz Kafka.

Michael, zgorzkniały autor poradników w średnim wieku, odniósł sukces, ale nie potrafi się nim cieszyć. Ma żonę i syna, ale obwinia ich o to, że zmarnował sobie życie. W podróży służbowej do Cincinnati spotyka się z dawną kochanką, tylko po to, by uświadomić sobie, że nie tęskni za utraconą miłością, ale za sobą samym sprzed lat. Życie straciło dla niego sens i radość. Wydaje mu się, że wszyscy dookoła to jedna i ta sama osoba: mają identyczne twarze, mówią takim samym głosem (nazwa hotelu, w którym zatrzymuje się bohater – Fragoli – ma tu olbrzymie znaczenie).

I wtedy spotyka Lisę, jedyną, która wyróżnia się spośród tłumu anonimowych postaci. Przelotny romans da obojgu chwilową namiastkę lepszego, a przynajmniej innego życia. Ale okaże się kolejnym kłamstwem, jeszcze bardziej odsłaniając pustkę i beznadzieję codziennej egzystencji.

Skromna, stonowana, pozbawiona fajerwerków historia to szczytowe osiągnięcie Charliego Kaufmana, scenarzysty i współreżysera "Anomalisy". Pozbawiona ekstrawagancji filmów, które realizował wspólnie ze Spikiem Jonze'em, czy kuglarskiego symbolizmu "Synekdochy, Nowego Jorku". Kaufman w swoim stylu podsuwa różne kulturowe tropy i sugeruje rozmaite interpretacje, ale na podstawowym poziomie "Anomalisa" to intymna i smutna – ale niepozbawiona przy tym dyskretnego humoru – psychodrama, rozgrywająca się między dwojgiem ludzi desperacko poszukujących bliskości i zrozumienia. Fascynująca, wzruszająca i bliska każdemu, kto choć raz w życiu poczuł się samotny wśród ludzi.

Anomalisa | USA 2015 | reżyseria: Charlie Kaufman, Duke Johnson | dystrybucja: UIP | czas: 90 min