Prawdopodobnie nie, ale firma właśnie postanowiła w ramach aktywizacji seniorów (uwaga: to pomysł godny naśladowania nie tylko w filmowej rzeczywistości) zatrudnić paru praktykantów w wieku emerytalnym. Jednym z nich jest Ben (Robert De Niro), który zostaje mianowany asystentem szefowej firmy Jules (Anne Hathaway). Kierowniczka nie jest wbrew pozorom korporacyjną heterą: to raczej dziewczyna, której praca i kariera przesłoniły całą resztę życia. A Ben, inteligentny, skrupulatny i bezinteresowny, pomoże jej wszystko od nowa poukładać.

"Praktykanta" napisała i wyreżyserowała Nancy Meyers i jej nazwisko wystarcza za rekomendację. To nie jest film, który was czymkolwiek zaskoczy, nie zapisze się w historii kina. Ale to mimo wszystko rozrywka warta uwagi: ideologicznie bezpieczna (nie ma nic ważniejszego od rodziny itp.), pozbawiona fajerwerków, a jednak ciepła, zabawna, komfortowa. Nie szkodzi, że zbudowana wyłącznie z klisz kina obyczajowego: Meyers akurat wie, jak te schematy poustawiać, żeby wyszedł film, który nie obraża inteligencji widzów. A De Niro i Hathaway – choć przecież nie dostali tutaj ról na miarę swoich możliwości – tworzą naprawdę zgrany ekranowy duet. Wierzę w ich – pozbawioną erotycznych podtekstów, co warto zaznaczyć – przyjaźń, a to wystarcza, by "Praktykanta" polubić, nawet jeśli o tym filmie za parę miesięcy nie będziemy już pamiętać.

Praktykant | USA 2015 | reżyseria: Nancy Meyers | dystrybucja: Warner Bros | czas: 121 min