Turecki reżyser, lokując akcję w Wiedniu, podobnie zresztą jak w swoim debiucie, mówi o problemie, który Austriacy najchętniej zamietliby pod dywan. Bo o ile pojęcie kosmopolityzmu bardzo ładnie brzmi w teorii, o tyle wiążąca się z nim fala imigrantów, którzy żyją według własnych zasad, już niekoniecznie.

Dag opowiada o tureckiej diasporze, funkcjonującej nieco na uboczu austriackiej stolicy. Betonowe, odrapane bloki kontrastują z barwnym centrum Wiednia, sugerując, jak rysuje się codzienność bohaterów. A ta, według reżysera, może nabrać kolorów jedynie poza prawem. Tą drogą kroczył Ertan, który właśnie wyszedł z więzienia po dziesięcioletniej odsiadce, na tę niechybnie zmierza jego nastoletni syn Mikail. Chłopak, który szkołę zamienił na łatwy z pozoru narkotykowy zarobek, a szansę na wybicie się, dość naiwnie, wiąże z muzyką. Pierwsze spotkanie obu mężczyzn powoduje u widza konsternację, bowiem okazuje się (w co w gruncie rzeczy trudno uwierzyć), że chłopak najzwyczajniej ojca nie poznaje. Zaczynają się podchody, a nawrócony Ertan, widząc w chłopaku swoje lustrzane odbicie, próbuje mniej lub bardziej subtelnie go okiełznać.

Pomijając pewne fabularne umowności, by nie powiedzieć płycizny, trzeba oddać reżyserowi, że udało mu się stworzyć pełnokrwiste postaci i zawiązać ciekawą, trzymającą w napięciu relację między bohaterami. Ani przez moment żaden z nich nie staje się widzowi obojętny, a wiele filmów udowadnia, że wcale nie musi to być regułą. Drapieżny ton obrazu Umuta Daga potęgują jeszcze pozbawione wszelkich ozdobników zdjęcia autorstwa Georga Geutebrücka. "Pęknięcia w betonie" to kino społeczne, ale pozbawione ciepła. To ten rodzaj filmu, który zostawia zadrę pod paznokciem i ani przez chwilę nie pozwala widzowi wygodnie rozsiąść się w fotelu.

PĘKNIĘCIA W BETONIE | Austria 2014 | reżyseria: Umut Dag | dystrybucja: Bomba Films | czas: 105 min