Blisko 30 nagród (większość otrzymanych w ojczyźnie) i zgłoszenie jako oficjalny kandydat do oscarowych nominacji nie wzięło się przecież z przypadku. Wydaje się, że temat ekonomicznej zapaści i wszelkich jej konsekwencji – politycznych, społecznych czy towarzyskich – w Stanach Zjednoczonych przepracowany został już na wszystkie możliwe sposoby. I gdy za oceanem wszystko nieco ucichło, odważniej o tym zaczęły mówić kinematografie europejskie.

To właśnie casus "Kapitału ludzkiego", ciekawego spojrzenia na człowieka w potrzasku. Bo u Virzìego im bardziej bohaterowie się miotają, tym ciaśniejszą pętlę zaciskają sobie wokół szyi. A jest ich trójka. Dino jest typowym przedstawicielem klasy średniej, który desperacko próbuje dostać się szczebel wyżej. Także z myślą o swojej nastoletniej córce Serenie, choć można odnieść wrażenie, że to wcale nie najważniejsza motywacja. Chciałby on zająć miejsce męża Celii, niespełnionej aktorki, która przez większość dnia "leży i pachnie" w rodzinnej rezydencji.

Włoski reżyser splata losy bohaterów sensacyjnym wątkiem, stanowiącym jedynie pretekst, by opowiedzieć o chorych ambicjach, społecznych "gębach" i o tym, że cel nie zawsze uświęca środki. Przedstawia to w sposób przewrotny, zaskakujący i tylko krótkimi chwilami nieco naiwny. A odwrócona chronologia zdarzeń potęguje jedynie ciekawość widza.

KAPITAŁ LUDZKI | Włochy, Francja 2013 | reżyseria: Paolo Virzì | dystrybucja: Against Gravity | czas: 109 min